~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FOTOGRAFIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FOTOGRAFIA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 października 2012

Moje kwiaty

Za oknem piękna jesień, a na parapetach w naszym domu pełnia lata - kwiaty postanowiły odwdzięczyć się za pielęgnację i kwitną jak szalone! Naprawdę daje mi to mnóstwo radości, ponieważ nigdy nie miałam ręki do kwiatów, tymczasem od kilku miesięcy sukcesywnie przybywa nam coraz więcej różnych roślin i wciąż mam apetyt na kolejne! Chętnie przygarnę odnóżki bądź sadzonki ;-)



niedziela, 23 września 2012

Wrześniówka - fotorelacja

Pierwszy jesienny weekend postanowiliśmy spędzić poza domem. Zaplanowaliśmy krótką wycieczkę, której głównym punktem miał być Toruń. Jednak zanim tam dojechaliśmy, zatrzymaliśmy się w Mogilnie, gdzie zobaczyliśmy klasztor benedyktynów, oraz w Strzelnie, gdzie podziwialiśmy kościół Świętej Trójcy i Najświętszej Maryi Panny oraz rotundę św. Prokopa. Nie jest tajemnicą wśród moich bliskich, że fascynują mnie budynki sakralne, ale może napiszę o tym więcej przy innej okazji.



Tego samego dnia w południe dotarliśmy do Torunia. To miasto zachwyciło mnie od pierwszego wejrzenia! Niesamowite zabytki, wspaniałe pierniczki i interesujące legendy - te ostatnie poznaliśmy dzięki wspaniałej pani przewodnik. Poznaliśmy Toruń skąpany w słońcu, Toruń podczas burzy i Toruń nocą - każde oblicze miało swój urok! Skorzystaliśmy też z niewątpliwej atrakcji, jaką było nocne zwiedzanie Fortu IV. Było bardzo zimno, ale pochodnie dawały dużo ciepła i dodały wycieczce wspaniałego klimatu.




W niedzielę w południe dotarliśmy do Bydgoszczy, o której słyszałam dużo dobrego, ale niestety mocno mnie rozczarowała. Planując czas na poznanie tego miasta skorzystaliśmy z przewodnika dostępnego na stronie internetowej Bydgoszczy. Według niego powinniśmy spędzić cały dzień wśród niesamowitych atrakcji. Tymczasem większość kościołów była zamknięta (dziwne, staliśmy pod jednym w czasie, kiedy powinno odbywać się tam nabożeństwo, ale nic na to nie wskazywało) i nawet nie udało nam się kupić pamiątek w zabytkowym tramwaju, ponieważ był on zamknięty. Jedyne, co naprawdę podobało mi się w Bydgoszczy, to cudownie kolorowa katedra p.w. św. Marcina i Mikołaja (to a propos mojej miłości do architektury sakralnej).



A na zakończenie naszej wycieczki - Wenecja, wieś położona niedaleko Biskupina. Słynie ona z Muzeum Kolei Wąskotorowej. Zajrzeliśmy też na ruiny zamku oraz do neogotyckiego kościoła. Obok znajduje się cmentarz, na którym pochowany został Walenty Szwajcer, nauczyciel i odkrywca Biskupina. Nie mogliśmy również odmówić sobie podziwiania lśniącego w słońcu Jeziora Weneckiego.



A w czasie naszej dwudniowej wyprawy posilaliśmy się nie tylko zakupionymi w Toruniu piernikami (ach, pierniki z nadzieniem z czarnej porzeczki w polewie z białej czekolady!), ale także upieczonymi przeze mnie ekspresowymi kokosankami - polecam serdecznie! ;-)


Jutro już wracamy do codzienności, ale naładowaliśmy baterie i mam nadzieję, że wystarczy nam tej energii na dłuższy czas. Już zastanawiamy się nad kolejną wycieczką... Dobrego tygodnia życzę wszystkim!

środa, 18 lipca 2012

Bieszczady

Dziś nie o robótkach, ale krótko o innej miłości, którą jest podróżowanie. Bieszczady były celem naszej podróży z okazji pierwszej rocznicy ślubu. Nigdy wcześniej nie byliśmy w tej części gór, ale zawsze podświadomie byłam nimi zafascynowana. To, co udało nam się zobaczyć w ciągu tego czerwcowego tygodnia, było przeniesieniem do rzeczywistości tego, jak zawsze wyobrażałam sobie Bieszczady. Zostawiłam tam fragment mojego serca... Wrócę na pewno, już od dnia powrotu planuję następny wyjazd :-)









środa, 11 maja 2011

Sesja narzeczeńska






 Powyższe zdjęcia to owoce sesji narzeczeńskiej, jaką w minioną niedzielę zorganizowali nam nasi fotografowie, których po długich rozmowach obdarzyliśmy zaufaniem i powierzyliśmy im zadanie utrwalenia na zdjęciach zbliżających się wspaniałych chwil... Dziękujemy Beacie i Robertowi za wspaniałe popołudnie i cudowne zdjęcia! Niech dowodem wdzięczności będzie fakt, że przed sesją byłam bardzo niechętna pozowaniu, a teraz zdecydowaliśmy się na kupno lepszego aparatu :-)

Polecam: www.magnoliafoto.iportfolio.pl

wtorek, 15 czerwca 2010

Motocyklista o Wielkim Sercu


W minioną niedzielę w Rogalinie pod Poznaniem odbył się II Zlot Motocyklowy "Motocyklista o Wielkim Sercu". Ponieważ weekend spędzałam o mojego Motyla, mieszkańca Rogalina z krwi i kości, miałam wielką przyjemność obejrzeć pokazowy przejazd kilkuset (podobno ponad tysiąca!) motocykli przeróżnej maści! Na koniach mechanicznych się nie znam, fanką i znawcą motoryzacji nie jestem, ale uwielbiam patrzeć na te potężne maszyny. Szczególnie jednośladowce wzbudzają we mnie sentyment i jakąś tęsknotę za wyprawą w nieznane... Wróćmy jednak na ziemię. Zapomnieliśmy naładować baterie do aparatu, więc w tym roku nie udało nam się zrobić żadnych zdjęć, ale pokażę kilka zdjęć zrobionych przez mojego Motyla podczas ubiegłorocznego zjazdu:





czwartek, 25 marca 2010

Wiosennie!

Podczas sobotniego spaceru Piotrkowską dostrzegłam ponad sklepowymi witrynami taki uroczy widoczek:


Koty marcowe! Czyżby rozpoczęły wiosenny sezon wylegiwania się na słońcu? Hmm... Nie nacieszyły się nim długo, gdyż rozpoczynająca się w niedzielę kalendarzowa wiosna przywitała nas pierwszym wiosennym deszczem. Nie zmusiło mnie to jednak do pozostania w domu. Nową porę roku zainaugurowałam spacerem i ulubioną sukienką:


Nie, nie spacerowałam sama... :-)


Gdy nieoczekiwanie wiosenny deszcz zamienił się w ulewę, pobiegliśmy do pobliskiego sklepu, by nabyć kilka wiosennych gadżetów niezbędnych do otwarcia domowej uprawy:


Bazylia i lawenda. Nie wiem, czy będą ze mną współpracować, gdyż pierwszy raz w życiu wysiałam cokolwiek do doniczki (nie licząc siania rzeżuchy na ligninie, ale to przecież nie może się nie udać). Gdyby - odpukać! - nie było mi dane cieszyć się własną zielarnią, przygotowałam na wszelki wypadek mały kwiatowy zastępnik:


Prosta kartka okolicznościowa (moim zdaniem imieninowa), na którą pomysł znalazłam tutaj. Wykorzystałam do niej ostatni kawałek zielonej wstążeczki, która ostatnio zdecydowanie opętała moje papierowe twory... ot, chociażby tu, tu, tu i tu :-)