Dzisiaj chciałam tylko pokazać mój pierwszy magnes na lodówkę, który zrobiłam zainspirowana kursem Karmeleiro na blogu Studia75. To była szybka akcja - zobaczyłam ten post, kupiłam dwa arkusze magnetyczne i gdy tylko odwiedził mnie listonosz, zrobiłam swój optymistyczny magnes. Pomyślałam, że to świetna forma arteterapii na ponure dni...
Ostatnio znów nachodzi mnie taka refleksja, że jestem typem człowieka, który chciałby spróbować swoich sił we wszystkim, przez co nie będzie najlepszym w niczym. Cóż, ilość albo jakość - nie wiem, czy dobrze wybrałam...