~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisiory i zawieszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wisiory i zawieszki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 czerwca 2010

Wymianka biżuteryjna u Boniusi

Bardzo spodobał mi się pomysł Boniusi na wymiankę biżuteryjną, gdyż jestem typową sroczką, która ozdoby różnego rodzaju uwielbia. Pomyślałam sobie też, że będę miała okazję poznać więcej dziewczyn zajmujących się biżuterią - wydaje mi się, że w dotychczasowych wymiankach przeważały takie hobby jak druty, szydełko czy scrapbooking.

Szybko więc zapisałam się do zabawy, potem niecierpliwie czekałam na losowanie, a gdy już wiedziałam, kogo mam obdarować, od razu zabrałam się za przygotowanie prezentu. Pomysł powstał w mojej głowie w ekspresowym tempie, a wszystko dzięki temu, że Dominika napisała niedawno  na swoim blogu, jaką biżuterię preferuje. Moją uwagę przykuło jedno zdanie: Nie wyobrażam sobie życia bez pereł, obojętnie czy naturalnych czy nie. Ja też uwielbiam perły! Ale poniższy komplet, zapakowany w skromne pudełko, z dołączonym bilecikiem, poleciał do rąk Dominiki:




Muszę tylko dodać na swoje usprawiedliwienie, że pierwszy raz w życiu robiłam broszkę i przywieszkę do telefonu... Wiem, że przesyłka dotarła już do Hekateee, ale wciąż nie mam sygnału, czy choć trochę się podobała, więc czekam w niepokoju...

Natomiast teraz chcę pochwalić się tym, co dostałam od Jagulki. Pozwolę sobie zacytować fragment z jej krótkiego liściku dołączonego do prezentu: Mam nadzieję, że spodoba Ci się to, co dla Ciebie przygotowałam, na tyle, żeby od czasu do czasu to nosić :) Po otwarciu przesyłki wiem, że sprezentowana mi biżuteria będzie mocno eksploatowana, mam więc nadzieję, że miło tym rozczaruję Jagulkę ;-) Słońce, dziękuję Ci jeszcze raz za piękny prezent! A teraz pokażę Wam, co dostałam - zdjęcie grupowe i zbliżenia:



Zaraz biegnę do kościoła, a potem zabieram się za prace kulinarno-naukowo-hadnmade'owe. Dobrego dnia Wam życzę!

wtorek, 16 lutego 2010

Kaboszony, haft i candy

W poście o pierwszej wymiance, w jakiej brałam udział, pisałam o moim pierwszym wisiorze zrobionym na bazie kaboszonu. Kaboszony to nie jest mój pomysł, należy on do Ipsy - gdy zobaczyłam u niej ten wisior, moje oczy zapłonęły z zachwytu! Podpytywałam Ipsę o tajniki tej techniki (człowiek nawet nie czuje, że mu się rymuje!), a ona cierpliwie odpowiadała na moje namolne pytania. Oto, co udało mi się popełnić:

 
  

 Kto zna kaboszonowe prace Ipsy (a kto nie zna, niech zajrzy tutaj - klik), ten wie, że nie do końca wiernie powtórzyłam jej pomysł. Wynika to m.in. z tego, że rysunki, jakie przygotowałam, nie były wydrukowane w wystarczającej jakości, więc efekt końcowy nie spełnił moich oczekiwań. Ponadto nie mogłam odnaleźć w moim mieszkanku tubki kleju, który został mi polecony przez Ipsę, a który na pewno posiadam, tylko nie wiem gdzie... Klej, którego używałam, zbytnio moczył papier i nawet po wyschnięciu nie wyglądało to wystarczająco dobrze.

Skutek tego jest taki, że zamiast papierowych rysunków użyłam do kaboszonów aplikacji krawieckich, które wyglądają całkiem przyzwoicie (niestety, zdjęcia nie oddają efektu wypukłości, jakim aplikacje ulegają pod wpływem załamania światła przez szkło), ale jednak nie przypominają pierwotnej koncepcji Ipsy.

Wisior z serduszkiem powędrował do Pani Marii jako prezent z okazji wymianki walentynkowej, pozostałe czekają w mojej szkatułce na swoje przeznaczenie. Na pewno jeszcze wrócę do kaboszonów, gdyż jest to bardzo ciekawy pomysł, jednak palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie uczciwie i z podziwem oddaję Ipsie.

Wczoraj oficjalnie zaczęły się moje ferie. Oficjalnie, bo choć egzaminy zdane w terminach, mam jeszcze do napisania cztery poważne prace i projekty, czemu codziennie poświęcam trochę czasu. W tym roku (jak zwykle) nigdzie nie wyjeżdżam, cały tydzień spędzam zaś z moim Motylem - kilka dni u niego, kilka dni w łódzkim mieszkanku, kilka dni u moich rodziców. Nie mogłam zabrać ze sobą zbyt wielu robótek, bo zawsze znaczące miejsce w mojej torbie podróżnej zajmują książki różnego rodzaju. Zabrałam ze sobą jednak jeden haft, o taki:

 

 Bardzo lubię jednokolorowe wzorki, ale postanowiłam spróbować swoich sił w czymś nowym. Wzór, którego fragmencik widać na powyższym zdjęciu, stawia przede mną trzy trudności: pierwszy raz haftuję na miękkiej kanwie, pierwszy raz z użyciem tamborka i pierwszy raz używam więcej niż jednego koloru (ten obrazek składa się bodajże z 17 kolorów). Idzie mi całkiem nieźle, jeśli chodzi o tempo, spokojnie zdążę przed czasem, a ponieważ tematyka obrazka dotyczy Wielkanocy, to właśnie to święto jest granicznym terminem.

Ps. I znów szczęście uśmiechnęło się do mnie! Wczoraj wieczorem wygrałam cudne czarno-białe kolczyki wykonane przez Kingę Owczarską!

czwartek, 11 lutego 2010

Wymianka Walentynkowa

Kontynuując opowiadanie o moich "pierwszych razach" muszę napisać o pierwszej blogowej wymiance, w jakiej brałam udział. Była to wymianka walentynkowa organizowana przez Ulę, której serdecznie dziękuję za czuwanie nad tą wspaniałą zabawą!

Każdy prezent miał składać się z trzech elementów: kartki walentynkowej, czegoś ręcznie robionego dowolną techniką oraz jakichś słodkości.

Zacznę od prezentu, który ja przygotowywałam dla wylosowanej dla mnie osoby. Była nią Pani Maria z blogu Moteczek. Przyznam, że nie było mi łatwo podjąć decyzję, co chciałabym podarować, w efekcie czego przygotowałam kilka drobiazgów. Bardzo mi zależało, by prezent się spodobał, po pierwsze dlatego, że to w ogóle moja pierwsza zabawa tego typu; po drugie dlatego, że uwielbiam obdarowywać! Oto, co przygotowałam dla Pani Marii:

 
 
  
  
  
  
 
 

Przygotowałam: kartkę z bukietem kwiatów, w środku wkład pergamano oraz wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej "Zakochani"; etui na chusteczki higieniczne z aplikacjami krawieckimi w kształcie serc; wisior na bazie kaboszonu z serduszkiem*; zawieszki z masy solnej w kształcie serc, ozdobione serwetkami i koronką. Do tego dołączyłam kilka herbatek oraz pudełko kruchych ciastek w kształcie serca wraz z przepisem na nie (tylko o zrobieniu zdjęcia przypomniało mi się dopiero, gdy całość została zapakowana.) Mam głęboką nadzieję, że wszystko się spodobało, włożyłam wiele serca w przygotowanie tej niespodzianki, co sprawiło mi wiele, wiele radości!

Teraz czas na pochwalenie się tym, co ja dostałam w ramach wymianki. Przesyłka dotarła do mnie wczoraj. Miałam niezły orzech do zgryzienia, bowiem po nazwisku nadawcy nie umiałam zgadnąć, kto przygotował dla mnie niespodziankę. Musiałam więc interweniować u Uli, która pomogła mi rozwiązać tę zagadkę (dopiero później dostrzegłam, że na odwrocie kartki istnieje adres bloga autorki!). Z uśmiechem od ucha do ucha chwalę się, jakie to prezenty otrzymałam od Asi z blogu Isana88:

 
  
 
  
  
  
  

Dostałam: karteczkę z sercem wyhaftowanym krzyżykami oraz złotą myślą Arystotelesa; pocztówkę  ze Świdnicy; bieżniczek z motywem serca; zakładkę do książek; zawieszkę w kształcie serca;  dwa kawałki kanwy i trzy motki muliny; herbatę brzoskwiniowo-rumiankową oraz słodycze (które nie doczekały sesji fotograficznej, o moja żarłoczności!).

Asiu, jeszcze raz gorąco Ci dziękuję za cudny prezent walentynkowy! Naprawdę widać, ile czasu musiałaś poświęcić na przygotowanie tych wszystkich skarbów! Tak jak wczoraj napisałam na Twoim blogu, zakładka już znalazła miejsce w wypożyczonej dziś nowej książce, bieżniczek zdobi mój stolik, a serduszkowa zawieszka póki co wisi przy lampce nocnej, ale szukam dla niej takiego miejsca, bym zawsze mogła mieć ją przy sobie! A jeśli chodzi o zaproszenie do Świdnicy - kusisz mocno tymi widoczkami z pocztówki, kto wie, gdzie pojadę na majówkę...?

Osobiście jestem bardzo zadowolona z tej wymianki, dlatego z przyjemnością zapisałam się na kolejną. Teraz przygotowuję w tajemnicy prezent z okazji Dnia Kobiet, gdyż już wiem, kogo mam obdarować. Mam też pomysł na niespodziankę wielkanocną, więc również niecierpliwie czekam  na losowanie. Marzę tylko o tym, by doba była dwa razy dłuższa niż jest! Na szczęście jutro odbędzie się ostatni egzamin, po którym będę miała tydzień ferii - w moim przypadku nie oznacza to tygodnia wolnego, gdyż czeka mnie do napisania kilka projektów i prac zaliczeniowych, ale postaram się trochę odpocząć.

* Żeby było sprawiedliwie, muszę napisać, że biżuterią zrobioną z kaboszonów zainspirowała mnie Ipsa - ale więcej napiszę o tym niebawem!