~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 stycznia 2014

Świąteczne dekoracje

W naszym domu świąteczne dekoracje wciąż umilają nam zimowe wieczory, ale za kilka dni wszystko sprzątniemy i zapewne myślami zaczniemy przygotowywać się do wiosny. A przynajmniej ja - ostatnio takim tęsknym wzrokiem obrzuciłam pęczki tulipanów w małej kwiaciarni na targu... :-) Tymczasem zrobiłam jeszcze kilka zdjęć moich świątecznych dekoracji. Nie będę pokazywać tego, co widzieliście już tutaj w ubiegłym roku, dziś tylko nowości.

Stroik wykonany na bazie z wiklinowego wianka. Zielone gałązki podkleiłam klejem na gorąco, a świece zamocowałam na tekturze, którą również przymocowałam do wianka. Trochę brokatowej flizeliny, bombki oraz kilka szyszek. Bardzo podoba mi się efekt końcowy!


Wianek na ścianę. To był całkowity spontan - podczas szukania świątecznego świecznika wpadła mi w ręce styropianowa baza. Nie miałam za wiele czasu i byłam już zmęczona, więc szybko owinęłam kółko wstążką, dokleiłam kilka zielonych gałązek, perełek i szyszek. Wydaje mi się, że to całkiem udany spontan.


W ubiegłym roku przygotowałam ekspresową choinkę ze styropianowego stożka, który owinęłam błyszczącą flizeliną. Efekt finalny był ok, ale nie mogę powiedzieć, żebym była z siebie szczególnie dumna. Dlatego teraz poprawiłam się i flizelinę zastąpiłam niewykorzystanym łańcuchem choinkowym. Tak jest znacznie lepiej!


Girlanda nad okapem w kuchni. Była tu już w ubiegłym roku, ale teraz dodałam do niej lampki, które pięknie ją rozświetliły. Choć muszę przyznać, że chyba ani razu nie siedzieliśmy w kuchni wieczorem i nie nacieszyliśmy się tą dekoracją, chętniej wybieraliśmy salon i wygodną sofę...


I na deser nasz wieniec adwentowy w pełnej krasie. Świecie już mocno nadpalone, ale nie żałujemy sobie wieczorami przyjemności ciepłego światła. Każdą świecę okleiłam błyszczącą złotą taśmą i ustawiłam je na tacy zakupionej w IKEA. Zielone gałązki pachną do dzisiaj, szkoda, że niedługo musimy się z nimi rozstać.


Po świątecznej przerwie znowu kartkuję, cieszę się więc, że będę miała do pokazania coś więcej niż tylko ubiegłoroczne zaległości. Życzę wszystkim udanego tygodnia i owocnego scrapowania!

Ps. A w wolnej chwili zachęcam do poczytania o tym, co motywuje mnie do sportu - chętnie poczytam o Waszych sposobach na to, jak przegonić zimowego lenia. ;-)

środa, 8 stycznia 2014

Poświąteczne porządki :-)

Przywołana do porządku przez Kasię (dziękuję!), postanowiłam nadrobić nieco zaległości blogowych. Nie zdążyłam złożyć Wam życzeń świątecznych, więc teraz przesyłam najlepsze życzenia noworoczne - oby 2014 rok był pełen sukcesów i pozytywnych emocji! :-)

Moje tegoroczne przygotowania świąteczne rozpoczęłam od ozdób choinkowych. Poza gwiazdkami z makaronu, które pokazywałam już rok temu, zrobiłam także serduszka z glinki samoutwardzalnej, na których za pomocą stempli odcisnęłam wzory, które następnie lekko pokolorowałam złotą farbą akrylową. Udało mi się osiągnąć efekt, jaki sobie wyobrażałam i tym samym postanowiłam, że to nie koniec mojej przygody z glinką.


Później zaczęłam piec ciastka. Ponieważ nie spodziewaliśmy się dużej liczby gości, w tym roku postawiłam na te małe wypieki, które łatwiej transportować niż ciasta (choć na stole i tak królował czekoladowy tort z powidłami), a wiele z nich można przechowywać w puszkach nawet przez kilka tygodni. Te czekoladowe ciastka to mój osobisty tegoroczny hit i na pewno często będę wracać do tego przepisu.


Zastanawiałam się też nad ręcznie robionymi drobiazgami dla moich bliskich. Przez kilka tygodni notowałam różne pomysły i ostatecznie upiekłam choinki z piernika oraz przygotowałam bakalie w miodzie. Nie zapomniałam również o kartkach z życzeniami - w tym roku postawiłam na minimalizm, nie chciałam bowiem, by forma była ważniejsza od treści.




Oczywiście nie mogło zabraknąć dekoracji. Święta kojarzą mi się ze światłem - zarówno tym elektrycznym, jak i ciepłym światłem świec. Różnorakie lampki i girlandy wieszam nie tylko na choince. A na stole, tradycyjnie, wieniec adwentowy. W tym roku jego luźna interpretacja, czyli cztery czerwone świece na białej tacy, na której ułożyłam gałązki igliwia. Święta już minęły, a my codziennie wieczorem zapalamy świece...



I oczywiście prezenty! Przypuszczam, że Mikołaj (a w Wielkopolsce - Gwiazdor) zauważył wreszcie moje dobre serce, bo znalazłam pod choinką wiele wspaniałych upominków. Nie ukrywam jednak, że najlepszym była gra planszowa Robinson Crusoe. Niesamowita zabawka, która zapewnia nam wiele frajdy na długie, zimowe wieczory. Co prawda przerobienie instrukcji zajęło nam prawie dwa tygodnie, ale rozegranie pierwszej partii - choć nie zakończyła się ona powodzeniem - przyniosło wiele satysfakcji.


Na dziś to wszystko, uciekam do planszy, bo trafił nam się chętny do gry trzeci zawodnik (może to zwiększy nasze szanse na przetrwanie?). Zapowiadam drugą część świątecznej fotorelacji, więc zaglądajcie - i spodziewajcie się moich odwiedzin na swoich blogach. Dobrego wieczoru! :-)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Świąteczne dekoracje

To chyba ostatni sensowny moment, żeby pokazać świąteczne dekoracje, jakie zdążyłam przygotować w naszych czterech kątach. Nie było ich dużo, a i tak nie zdążyłam sfotografować wszystkich. U nas niezmiennie królują świece oraz tradycyjne świąteczne barwy, czyli czerwień, złoto i zieleń. Dekoracje zagościły we wszystkich pomieszczeniach, osobiście lubię świąteczne akcenty nawet w łazience - w końcu spędza się tam stosunkowo dużo czasu ;-)

Na początku lekko zliftowałam moje drzewko szyszkowe. Jesienną wersję z kasztanami dostosowałam do aktualnych okoliczności - kasztany w doniczce zastąpiłam szyszkami i czerwonymi bombkami, a pod kulą zawiązałam kokardę z ulubionej wstążki.


Drzewko stanęło na parapecie w łazience. Czerwoną wstążką podwiązałam na boki firanki oraz udekorowałam proste białe świece. Obok pojemnika na mydło stanął prosty stroik w kupionej niedawno doniczce, a nad lustrem zawisła skromna girlanda moich ulubionych złotych perełek.


W kuchni też świątecznie, tu nie żałowałam dekoracji, bo lubimy spędzać czas w tym pomieszczeniu. Okap został udekorowany girlandą, w karafce we wnęce umieściłam złote bombeczki oraz trochę igliwia, a na chlebaku zamieszkał aniołek oraz miseczka pełna zimowych łakoci. Na zdjęciach zabrakło jeszcze dekoracji z czerwonych bombek, która zawisła pod sufitem przy oknie, oraz kosza pełnego jabłek i orzechów, który apetycznie dekoruje nasz kuchenny drewniany stół.


Na korytarzu kilka prostych stroików, m.in. taki sam jak ten łazienkowy. Jak widać, my już jesteśmy przygotowani do sylwestrowej zabawy :-)


W sypialni też sporo świątecznych akcentów. Szyszkowa choinka, o której niedawno pisałam, stanęła na parapecie, a obok niej dwa urocze świeczniki, kupione za parę złotych w Jysku. Na komodzie bukiet igliwia - zawiesiłam na nim ulubione czerwone bombeczki, a do wazonu wsypałam kilka szyszek, żeby zasłonić końcówki gałązek. Prostą świecę owinęłam koronką i przewiązałam wstążką w kratkę. Na toaletce stanęła świeca z aniołem - dostałam ją kilka lat temu od siostry i strasznie szkoda mi ją wypalić...


I jeszcze salon. Choinka w złoto-czerwonych dekoracjach. Na stole biały obrus i pas organzy w złote esy-floresy, a na środku prosty stroik ze świecą. Nad telewizorem girlanda ze złotych kul i perełek. Na półkach mnóstwo świec, świeczników oraz innych świecących gadżetów. Nic na to nie poradzę - uwielbiam spędzać zimowe wieczory w salonie otulonym dyskretnym światłem świec...


Uff dużo tego... A i tak starałam się zgrupować zdjęcie w kolaże, żeby zaoszczędzić Wam przewijania (co cierpliwsi mogą obejrzeć szczegóły, powiększając kolaże przez kliknięcie na nie).

Kto dotrwał do końca, dostanie ode mnie najlepsze noworoczne życzenia: miłości, zdrowia, sukcesów, ale przede wszystkim zadowolenia z siebie, ze swoich umiejętności oraz własnych osiągnięć... Kochajmy się! :-)

czwartek, 27 grudnia 2012

Prezenty i dzwonek

Witajcie po Świętach :-) Mam nadzieję, że te magiczne dni minęły Wam w spokojnej i rodzinnej atmosferze. Ze szczerego serca życzę, by wszystkie Wasze (nasze!) marzenia się spełniły, nie tylko te scrapowe oczywiście!

Zgodnie z naszą tradycją, połowę Świąt spędziliśmy z moją rodziną, a połowę z rodziną męża. Wyjechaliśmy do mojej mamy w sobotę w południe, a wróciliśmy we wtorek wieczorem. Czas pędził z zawrotną prędkością, jak zawsze, gdy dzieje się coś miłego i długo oczekiwanego. W tym roku puste miejsce przy stole znaczyło więcej niż zawsze...

Oczywiście były prezenty! Ja zawsze zaczynam kupować je już jesienią, chowam je wtedy w sekretnym koszu, gdzie czekają na wielki dzień pakowania i podpisywania. Kolejny rok z rzędu do pakowania wykorzystałam szary papier - to jeden z moich ulubionych materiałów. Urozmaiciłam go kolorowymi wstążkami oraz etykietkami z wizerunkiem uroczego aniołka. Prosto i skromnie, tak jak lubię najbardziej.


Natomiast w sobotę nad ranem skończyłam robić karczochowy dzwonek. Styropianową formę kupiłam w kiosku razem ze stożkami na choinki, ale nie miałam czasu, żeby spokojnie do tego usiąść. Postawiłam sobie jednak za punkt honoru, że w tym roku właściwie spożytkuję wszystkie zakupione świąteczne akcesoria. Były więc kartki, później bombki, potem choinki (szyszkowa i sizalowa), a na końcu karczochowy dzwonek, na który poświęciłam pięć cichych nocnych godzin :-)


Mimo deszczowej pogody uciekamy na małe zakupy. Muszę przygotować dobre jedzonko, ponieważ koniec roku spędzimy bardzo towarzysko - spodziewamy się gości zarówno w sobotę, jak i niedzielę. Na sylwestra wyjeżdżamy do Łodzi, gdzie spotkamy się z naszymi przyjaciółmi, a w Nowy Rok odwiedzimy moją ciocię. Odpoczniemy w styczniu ;-)

piątek, 21 grudnia 2012

Ekspresowa choinka

W listopadzie kupiłam w kiosku dwa styropianowe stożki z myślą o zrobieniu szyszkowych choinek. Udało mi się zrobić tylko jedną, pokazywałam ją miesiąc temu (klik). Czułam, że z drugą już się nie wyrobię przed świętami, ponieważ trzeba poświęcić trochę czasu na wybranie i przyklejenie szyszek. Wymyśliłam jednak choinkę w pięć minut - owinęłam ją organzą ze złotym wzorem, upinając ją dość grubo, a potem dodałam ledowe gwiazdki. Efekt może nie powala na kolana, ale wieczorem świecąca choinka buduje świąteczny nastrój i idealnie pasuje do naszego dużego drzewka, na którym też królują czerwone światełka i złote ozdoby :-)


czwartek, 20 grudnia 2012

Gwiazdki z makaronu

Gwiazdki, które widzicie poniżej, zrobiłam rok temu. Chyba przez pilne sprawy remontowe zapomniałam je pokazać, ale teraz to nadrabiam. Makaron kupiony w Lidlu, do tego klej na gorąco i złoty lakier w spray'u. Banał :-) Ale my je pokochaliśmy, idealnie prezentują się na tle naszej choinki przybranej w czerwone i złote ozdoby. Dziś zrobię jeszcze kilka i wieczorem ubierzemy w nie nasze drzewko.



niedziela, 16 grudnia 2012

Kartki z kolędą

Bardzo podobają mi się kartki świąteczne, w których blogerki wykorzystują papier nutowy. Niestety, nie posiadam oryginalnych starych zeszytów nutowych, ale z pomocą przychodzą papiery scrapowe. Wykorzystałam fragmenty z moją ulubioną kolędą "Cicha noc" - w mojej rodzinnej parafii ta kolęda zawsze kończy pasterkę i zawsze wyciska łzy z moich oczu...



sobota, 15 grudnia 2012

Choinki z marketu

Od kiedy kartkuję, zrobiłam się bardziej spostrzegawcza. Wybierając się na zakupy do marketu, nie przechodzę obojętnie obok koszy i regałów z różnymi sezonowymi artykułami. W ten oto sposób jakiś czas temu nabyłam za parę groszy drewniane śnieżynki, którymi ozdobiłam moją szyszkową choinkę. Później wypatrzyłam samoprzylepne brokatowe choinki, które tak mi się spodobały, że od razu wykorzystałam je do świątecznych kartek. Moim zdaniem są na tyle dekoracyjne i przyciągające uwagę, że śmiało mogą stanowić główny, centralny element kartki. Ja jestem zadowolona z efektu!





wtorek, 11 grudnia 2012

Ja też pierniczę! :-)

Święta za pasem, przyszedł więc czas, żeby przestać się opierniczać, a zacząć pierniczyć :-) Ja już kilka tygodni temu przygotowałam ciasto na słynne pierniki Agakniok i w najbliższy weekend zamierzam oddać się przyjemności pieczenia i dekorowania. Wczoraj natomiast łuskałam i siekałam migdały potrzebne do pierniczków z Bazylei, dziś je upiekę, a potem schowam do puszki i będę trenować silną wolę... Taaak, Boże Narodzenie to dla mnie czas cudownych, aromatycznych wypieków przygotowanych z myślą o bliskich :-)

Oczywiście nie siedzę wyłącznie w kuchni. Niedawno poświęciłam jedną z nielicznych wolnych sobót na świąteczne kartkowanie. Uff w tym roku zdążyłam zrobić kartki dla wszystkich, którym chciałabym napisać kilka dobrych słów. Pozostając w klimacie ciasteczkowym, pokażę trzy kartki z motywem cudnego, słodkiego pierniczka :-)



niedziela, 9 grudnia 2012

Świecznik z pomarańczy

Ten świecznik to w pewnym sensie efekt mojej choroby. Zawsze podczas różnych infekcji mam niesamowitą ochotę na cytrusy, kiedy więc zobaczyłam pomysł na taki świecznik w podrzuconej mi do poczytania gazecie, postanowiłam zrobić własny. W zasadzie nie wymagało to ode mnie żadnej pracy, poza oczywistą przyjemnością zjedzenia soczystego miąższu pomarańczy :-) To świecznik na zaledwie kilka dni, ponieważ pod wpływem ciepła skórka pomarańczowa kurczy się i zniekształca, ale warto sprawić sobie taką przyjemność na zimowy wieczór.



środa, 5 grudnia 2012

Wieniec (?) adwentowy

W tym roku z opóźnieniem, a na dodatek prosto, surowo i szybko. To nawet nie wieniec ani stroik, to raczej minimalistyczna dekoracja. Nie mam sił na zrealizowanie wszystkich planów i pomysłów, bo - poza wstawaniem do toalety - prawie nie ruszam się z łóżka. Masakra, dla mnie to najgorszy miesiąc w roku na chorowanie... Przynajmniej mam czas na nadrabianie zaległości filmowych i książkowych :-) Mam jednak nadzieję, że jutro lekarz pozwoli mi wrócić do pracy i do normalnego trybu życia, bo święta już za moment!





niedziela, 2 grudnia 2012

Kalendarz adwentowy

Oj, dopiero co cieszyłam się masą energii i dobrego humoru, a tymczasem przyplątała się do mnie kolejna infekcja. Ten sezon jest dla mnie wyjątkowo ciężki, choruję już trzeci raz, a przecież staram się dbać o siebie, skąd więc ten spadek odporności?! Od dwóch dni mocno gorączkuję, jutro z rana biegnę do lekarza. Obawiam się, że tym razem skończy się na antybiotykach :-(

Dziś tylko pokażę kalendarz adwentowy, który w miniony piątek (kiedy jeszcze czułam się przyzwoicie) w wielkiej konspiracji zrobiłam dla mojego męża. Kolejny raz zainspirowała mnie Green Canoe. W każdej paczuszce znajduje się krówka (ulubione cukierki mojego męża) oraz karteczka z wyznaniem miłości - innym na każdy dzień. Mam nadzieję, że szczerze cieszy się z niespodzianki. Zdjęcia robił osobiście sam obdarowany, ponieważ ja nie jestem zbyt dyspozycyjna przy tak wysokiej temperaturze...

A wieniec adwentowy będzie z lekkim poślizgiem, gdy gorączka spadnie. Trzymajcie się zdrowo!




sobota, 24 listopada 2012

Szyszkowa choinka

W blogowym świecie bożonarodzeniowe klimaty królują już od dawna, a ja - poza kupnem świątecznych papierów i zrobieniem dwóch karczochów z cekinami - nie poczyniłam jeszcze nic. Dlatego wczoraj wieczorem, napędzona do działania informacją o dzisiejszej emisji filmu "Kevin sam w domu", rozgrzałam pistolet na klej, odszukałam worek z szyszkami zbieranymi z myślą o szyszkowym drzewku i zabrałam się do roboty.

Nie było się bez szkód i błędów: najpierw boleśnie oparzyłam się klejem, a po przyklejeniu wszystkich szyszek uświadomiłam sobie, że mogłam najpierw pomalować stożek ciemną farbą... Nadrobiłam to później, wciskając pędzel pomiędzy szyszki, przy okazji maznęłam też całość odrobiną złotej farby akrylowej. Całość wykończyłam czerwonymi gwiazdkami oraz złotą girlandą perełek.

Jestem bardzo zadowolona z efektu, więc natchniona świątecznie uciekam właśnie na małe kartkowanie :-)