~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DECOUPAGE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DECOUPAGE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 marca 2013

Lucynkowa wymianka "Świece i lampiony"

Mam dzisiaj trochę luźniejsze popołudnie, spędzam więc je tak, jak lubię najbardziej - w kuchni :-) Postanowiłam jednak - pomiędzy smażeniem pieczarek na pasztet a mieleniem orzechów na masło orzechowe - napisać Was o wymiance, w jakiej brałam udział. Lucynka zorganizowała bardzo nastrojową zabawę pt. "Świece i lampiony". Okazało się, że wylosowałam do obdarowania samą organizatorkę, natomiast ja zostałam wylosowana przez Żanetkę.

Oto prezent, jaki trafił w moje ręce. W tajemniczo zapakowanych przez Żanetę paczkach znalazłam takie cudowności:





Poza masą słodkości i różnych przydasiów, znalazłam komplet drewnianych świeczników ozdobionych metodą decoupage (anioły to mój ukochany motyw!) oraz oryginalnie udekorowaną świeczkę. Może nie widać tego na zdjęciach, ale wszystko zostało wykonane z niesamowitą precyzją, co świadczy o zaangażowaniu Żanety włożonym w przygotowanie prezentu dla mnie. Moja Droga, serdecznie dziękuję Ci za ten prezent, który cieszy moje oko :-)

Poniżej prezenty, które ja przygotowałam dla Lucynki (dwa pierwsze zdjęcia pożyczyłam z jej bloga):




Przygotowałam lampion metodą decupage na szkle oraz prosty lampion z użyciem transparentnej konturówki (obydwie techniki to moje absolutne debiuty!), a do paczki dołączyłam słodkości i herbatki, a także serwetki i sznurki sutaszowe - wyczytałam bowiem, że Lucynka próbuje swoich sił w decupage oraz sutaszu.

Nie wiem jak pozostałe dziewczyny, ale ja jestem bardzo zadowolona z udziału w tej wymiance, za co serdecznie dziękuję organizatorce! A teraz zostawiam Was i wracam do mojego królestwa ;-)

wtorek, 19 lutego 2013

Mój chustecznik decoupage

Dobry wieczór :-) Ostatnio wspominałam o tym, że staram się skupić na wykończeniu kilku prac decupage. Kiedy więc wysłałam w świat upominek wymiankowy oraz wykończyłam robioną z myślą o przyjaciółce herbaciarkę (którą zapomniałam sfotografować, ale nadrobię to przy najbliższej okazji), postanowiłam zrobić coś dla siebie.

Ten chustecznik czekał już dawno na swoje pięć minut. Złamana biel, przetarcia (mniej lub bardziej zamierzone), romantyczne róże, troszkę złoceń i wykończenie lawendową wstążką. Daleko mu do ideału, ale to nadal jedna z moich pierwszych prac w tej technice, będę więc ćwiczyć dalej.



poniedziałek, 11 czerwca 2012

Skrzynka decoupage na kinder-skarby

Moja czteroletnia siostrzenica nie jest wymagającą dziewczynką. Zapytana, co chciałaby dostać w prezencie z okazji jakiegoś święta, zazwyczaj wymienia takie rzeczy jak: bańki mydlane, kinder niespodziankę, spacer na lody. Jestem dumna z tego, jak moja młodsza siostra dobrze ją wychowała, bo Dusia zaprzecza stereotypowi rozpieszczonej jedynaczki. Wracając jednak do tematu... Na czwarte urodziny Klaudia poprosiła o jakieś pudełko na zbierane przez nią zabawki z kinder-niespodzianek. Początkowo chciałam oscrapować jakieś kartonowe pudełko, ale stanęło na drewnianej skrzynce i ambitnych planach związanych z decoupage. Jak widać na poniższych zdjęciach, być może lepiej byłoby zatrzymać się przy koncepcji scrapowania, ale Duśka oceniła prezent pozytywnie, więc stawiam sobie czwórkę z minusem ;-)




Ps. Jeżeli czytacie teraz ten wpis, to oznacza, że blogger działa prawidłowo i automatycznie opublikował notkę we wskazanym przeze mnie terminie, a ja dzisiaj jestem w Sandomierzu i za parę godzin dotrę do Bieszczad, gdzie spędzę cały tydzień... :-)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Pierwsze pisanki decoupage

Jak już pisałam wcześniej, w tym roku przygotowania do Świąt były trudne i mało radosne. Kompletnie nie miałam głowy do przygotowania kartek świątecznych czy jakichkolwiek dekoracji. Ale jeszcze przed śmiercią taty kupiłam w małym kiosku trzy jajka ze styropianu, zakładając, że spróbuję swoich sił w decoupage. Nie chciałam kupować ich więcej, bo bałam się, że nie zdążę z nimi za wiele zrobić, jak to było z bombkami przed Bożym Narodzeniem - w sumie niewiele się pomyliłam... Pomyślałam jednak, że muszę działać i powinnam robić cokolwiek, więc w wielkim pośpiechu, w dwa wieczory przed wyjazdem do rodzinnego domu, stworzyłam moje pierwsze pisanki.

Nie było to proste. Jajka nie były idealnie gładkie, więc nawet kilkukrotne pokrycie ich farbą akrylową nie wyrównało dobrze ich powierzchni. Jako bazy użyłam białej farby wymieszanej z odrobiną ochry, dzięki czemu osiągnęłam barwę naturalnej skorupki jajka. Niestety, dopiero po ukończeniu i polakierowaniu pisanek okazało się, że ten wzór lepiej prezentowałby się na tle innego odcienia bieli (może śmietanka albo kość słoniowa?). Natomiast samo naklejanie motywu z serwetki na obłą powierzchnię powodowało marszczenie się wzoru i nie było to zbyt łatwe do pokonania dla takiego laika jak ja. Efekt można zobaczyć poniżej. Każda rada mile widziana!




W tle ostatniego zdjęcia widzicie moją małą uprawę ziół. Gotowe zestawy do wysiewu zakupiłam w IKEI. Kolendra rośnie jak szalona, tylko oregano coś się buntuje...