~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZABAWY BLOGOWE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZABAWY BLOGOWE. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2013

Prezent od Ishin i wiosna w domu :-)

W tym tygodniu znów odwiedził mnie listonosz i przyniósł mi długo wyczekiwany prezent. To cudowna kuchenna zawieszka, którą wygrałam w candy u Ishin. Zapewniam Was, że jest ona tysiąc razy piękniejsza i bardziej efektowna na żywo, niż pokazują to poniższe zdjęcia! Kochana Reniu, dziękuję Ci za cudowny upominek, warto było czekać na to cudo :-)



Zima niestety wróciła. Piszę "niestety", bo choć nie lubię upałów, to ostatnie słoneczne dni przyniosły mi dużo energii i uśmiechów. Na szczęście już niedługo wszystko rozkwitnie, wyciągnę z szafy lekki trencz i wygodne szpilki i pożegnam śnieg na kilka miesięcy. Tymczasem w moim domu... prawdziwa wiosna! Hibiskusy zakwitły dokładnie w Dniu Kobiet, azalie w sypialni są obsypane kwieciem, nawet fiołki i kalanchoe szykują się na nową porę roku. Patrzę na nie wszystkie i też tęsknię za słońcem :-)

poniedziałek, 4 marca 2013

Lucynkowa wymianka "Świece i lampiony"

Mam dzisiaj trochę luźniejsze popołudnie, spędzam więc je tak, jak lubię najbardziej - w kuchni :-) Postanowiłam jednak - pomiędzy smażeniem pieczarek na pasztet a mieleniem orzechów na masło orzechowe - napisać Was o wymiance, w jakiej brałam udział. Lucynka zorganizowała bardzo nastrojową zabawę pt. "Świece i lampiony". Okazało się, że wylosowałam do obdarowania samą organizatorkę, natomiast ja zostałam wylosowana przez Żanetkę.

Oto prezent, jaki trafił w moje ręce. W tajemniczo zapakowanych przez Żanetę paczkach znalazłam takie cudowności:





Poza masą słodkości i różnych przydasiów, znalazłam komplet drewnianych świeczników ozdobionych metodą decoupage (anioły to mój ukochany motyw!) oraz oryginalnie udekorowaną świeczkę. Może nie widać tego na zdjęciach, ale wszystko zostało wykonane z niesamowitą precyzją, co świadczy o zaangażowaniu Żanety włożonym w przygotowanie prezentu dla mnie. Moja Droga, serdecznie dziękuję Ci za ten prezent, który cieszy moje oko :-)

Poniżej prezenty, które ja przygotowałam dla Lucynki (dwa pierwsze zdjęcia pożyczyłam z jej bloga):




Przygotowałam lampion metodą decupage na szkle oraz prosty lampion z użyciem transparentnej konturówki (obydwie techniki to moje absolutne debiuty!), a do paczki dołączyłam słodkości i herbatki, a także serwetki i sznurki sutaszowe - wyczytałam bowiem, że Lucynka próbuje swoich sił w decupage oraz sutaszu.

Nie wiem jak pozostałe dziewczyny, ale ja jestem bardzo zadowolona z udziału w tej wymiance, za co serdecznie dziękuję organizatorce! A teraz zostawiam Was i wracam do mojego królestwa ;-)

sobota, 23 lutego 2013

Słodkości od HomeBoutique

Ubiegły tydzień był pasmem złych dni - nie, nie działo się nic złego, po prostu pogoda obudziła w mojej głowie niekończącą się migrenę. Ale któregoś dnia, po powrocie z pracy, zastałam w domu paczkę zaadresowaną do mnie. Nastawiłam obiad i szybko poleciałam po aparat, bo spodziewałam się, że jest to candy wygrane u Beaty z blogu HomeBoutique. Niesamowite, że jedna paczka dostarczona przez listonosza może tak poprawić humor :-) Pokażę Wam, jakie cudowności trafiły w moje ręce:





Jak widzicie dostałam cudowny notatnik, romantyczny woreczek, zawieszkę w kształcie serduszka oraz dwa komplety ślicznych guziczków! Martwię się tylko, bo to są piękne rzeczy i muszę dobrze zastanowić się, do czego godnie je wykorzystać :-) Droga Beatko, bardzo dziękuję Ci za cudowny prezent, sprawiłaś mi wiele radości i osłodziłaś ten ciężki tydzień!

niedziela, 16 września 2012

Ja chcę misia! Czyli candy w Stonogach :-)

Bardzo lubię poznańskie Stonogi, nie tylko ze względu na geograficzną bliskość i możliwość pomacania produktów w stacjonarnym sklepie, ale także za szeroki asortyment, wśród którego amatorzy wielu technik rękodzielniczych znajdą coś dla siebie. Dziś Stonogi zapraszają do zabawy, w której można wybrać sobie nagrodę na miarę własnych zainteresowań: decoupage, scrapbooking, quilling. Ja jednak mam już farby i serwetki do decou, mam papiery do scrapu i mam paski oraz igłę do kręcenia. Dlatego mam ogromną nadzieję, że szczęście mi dopisze i wygram zestaw, dzięki któremu będę mogła stworzyć własnego misia! :-D


Klikamy w poniższy link i  bierzemy udział w świetnej zabawie:

Powodzenia! :-)

wtorek, 29 listopada 2011

Witrynka - wyzwanie w Pracowni Wycinanki

Dawno nie robiłam niczego ot tak, dla zabawy czy na wyzwanie. Ciekawy kursik na witrynkę w Pracowni Wycinanki skłonił mnie do podjęcia próby. Metamorfozie poddane zostało pudełko po butach siostrzeńca mojego męża. Nie miałam problemów z częścią techniczną, czyli przerobieniu pudełka na witrynkę. Natomiast część plastyczna była dla mnie zdecydowanie trudniejsza - do witrynki oklejonej gazetami nic mi nie pasowało (zazdroszczę innym Blogerkom tego bałaganiarsko-artystycznego stylu!), wyciągnęłam więc resztki tapety, okleiłam nią całość i dodałam kilka drobiazgów. Całość jest prosta i skromna, a stanowić ma drobny upominek z okazji 18-tych urodzin. Mam nadzieję, że będzie miłą pamiątką.


Ps. Mój aparat nadal w serwisie, więc zdjęć mało, bo do cudzego sprzętu brakuje mi cierpliwości...

środa, 23 listopada 2011

Wymianka z Natalką

Jakiś czas temu Natalka zapytała, czy zrobiłabym skarbonkę (exploding box) dla jej chrześnicy. Zgodziłam się od razu, szczególnie, że znamy się Natalką od dawna za sprawą pewnego forum internetowego. Dostałam propozycję wymiany za jakieś przydasie czy rzecz zrobioną własnoręcznie, ale przecież nie mogłabym prosić o papiery czy koronki, skoro Natalka robi filcowe cuda, np. urocze zwierzaki albo apetyczne jedzonko! Poprosiłam więc o czerwoną brochę, która dotarła do mnie w ekspresowym tempie wraz z ptaszynką w ukochanych kawowych kolorach oraz przydasiami i słodkościami. 

Kochana, dziękuję za taką cudną wymiankę - jestem szczęśliwą posiadaczką Twoich wspaniałych wyrobów :-)

Skarbonka kolorowa, na życzenie specjalnie nie została zrobiona w typowo dziewczyńskich barwach:


Brocha, ptaszyna, przydaśki i słodycze - czyli krótka fotorelacja z tego, jak uszczęśliwić Anię ;-) A zdjęcia pożyczone od Natalki, bo mój aparat niestety wylądował w serwisie...




Mniej mnie tutaj nie dlatego, że nic nie robię, tylko po prostu mój czas przegrywa bitwę z remontem. Wszystkie wolne chwile poświęcam na rękodzieło (także na zupełnie nowe dla mnie techniki), ale tymczasowo mocno utrudnione stało się relacjonowanie moich poczynań na bieżąco - również ze względu na brak aparatu. Postaram się jednak w tym tygodniu pokazać efekty pracy wczorajszego wieczoru :-)

wtorek, 24 maja 2011

Przeprosiny

Jest mi wstyd, że znów muszę przepraszać za swoje opóźnienia. Po pierwsze - wciąż nie wysłałam prezentów z organizowanego przeze mnie candy. Po drugie - już chyba dawno minął mi termin wysłania niespodzianek w ramach ubiegłorocznych dwóch edycji zabawy "Podaj dalej". Po trzecie - dziesiątki zdjęć kartek leżakują na karcie pamięci w aparacie, nie mogąc doczekać się publikacji.

Bardzo proszę o wyrozumiałość, od kilku miesięcy moje życie pędzi w zawrotnym tempie i nie zawsze jest to pozytywny kierunek, ale walczę o wyjście na prostą. Do tego dochodzą całkiem przyjemne, ale jednak absorbujące przygotowania przedślubne. Nie mówię już o pracy, która wraz z dojazdami zajmuje mi 11 godzin dziennie, o powolnym pisaniu pracy magisterskiej, o zamówieniach na kartki (to ostatnie cieszy ogromnie!).

Obiecuję, że postaram się jak najszybciej wyjść na prostą z moimi zobowiązaniami. Ja też nie lubię długo czekać na wygrane nagrody, więc rozumiem to uczucie zniecierpliwienia. Proszę o łagodny wymiar kary...

wtorek, 8 marca 2011

Wyniki candy rocznicowego!

Wreszcie nadszedł ten moment! Losowanie nagród odbyło się (tak, tak, ja już wiem, kto jest zwycięzcą!) z tygodniowym opóźnieniem, za co serdecznie przepraszam, ale mam nadzieję, że to oczekiwanie zrekompensuje Wam informacja, iż za chwilę poznacie imię nie jednej, ale... czterech zwyciężczyń! :-) Ponieważ liczba zgłoszeń przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania (aż 132 zapisy!), a także liczba obserwatorów przekroczyła setkę, postanowiłam obdarować jednego szczęśliwca tajemniczą nagrodą główną, a pozostałą trójkę nagrodami pocieszenia.

Serdecznie dziękuję wszystkim za odwiedziny i wszystkie komentarze, zapraszam częściej! Starałam się do każdej z Was wpaść z kilkoma słowami chociaż jeden raz, jeżeli kogokolwiek pominęłam, obiecuję, że postaram się to nadrobić w najbliższym czasie. No dobrze, nie będę przedłużać :-)

Wydrukowałam wszystkie zgłoszenia i razem z Motylem przystąpiliśmy do wycinania losów.


Ledwo zmieściły się w pucharze!


Motyl ochoczo przystąpił do mieszania losów.


Najpierw kilkoma zwinnymi ruchami wylosował trójeczkę do nagród pocieszenia.


Okazało się, że nagrody pocieszenia powędrują do...


KathinnaMagdzik i MasNubes - gratuluję i proszę o przesłanie adresów na mojego maila! :-)
A nagroda główna poleci do...


Muszelko, serdeczne gratulacje, prezent-niespodzianka poleci w Twoje ręce! Czekam na Twój adres!

Dziewczyny, czekam na Wasze adresy do 21. marca, proszę o kontakt mailowy: pasje.anny@gmail.com. Gapiostwo może uszczęśliwić kogoś innego, bo dzień później zrobię powtórkę losowania, by wyłonić kolejnego zwycięzcę z lepszym refleksem ;-)

Ps. Kochane Kobietki, niech Dzień Kobiet trwa okrągły rok, codziennie powinnyśmy czuć się kobieco, być adorowane, podziwiane i kochane - tego sobie i Wam życzę z okazji dzisiejszego święta!

wtorek, 22 lutego 2011

Cukierki kawowe

Kto mnie zna, ten wie, jaką wielką i bezgraniczną miłością darzę wszystko, co kawowe: kawę, jej smak i zapach, jej ciepło, rytuał jej zaparzania i spożywania, wszystkie wspaniałe chwile spędzone z kimś bliskim przy filiżance kawy. Kocham wszystko o smaku, zapachu i kolorze kawy. Dlatego, gdy dowiedziałam się, że wygrałam Modraczkowe kawowe candy, zaśmiałam się głośno z radości - to przeznaczenie :-)


Zdjęcie kawowych cudności pożyczyłam, za zgodą właścicielki, z blogu Modraczka. Wczoraj listonosz przyniósł mi to kawowe cudo: szklany świecznik i podgrzewacze o zapachu kawy, dwie torebki aromatyzowanej kawy (wiśniowa i pomarańczowa), dwie bransoletki oraz dwie pary kolczyków. Madziu, dziękuję za piękny prezent!

Ps. Czy możecie mi polecić jakieś ciekawe warsztaty handmade we Wrocławiu? W marcu jadę tam na weekend do przyjaciółki i rozważamy wybranie się na jakiś ciekawy kurs. Podstawy decoupage? Filcowanie? Może coś doradzicie? :-)

poniedziałek, 7 lutego 2011

Może mała wymianka?

Kupiłam niedawno bloczek ślicznych papierów "Annalee" Prima Marketing. Papiery są dość sztywne, w rozmiarze 15x15 cm, w ślicznych, romantyczno-wiosennych tonacjach kolorystycznych. Bloczek zawiera 48 arkuszy - po 4 z 12 rodzajów. W związku z tym pomyślałam, że ja zapewne długo nie wykorzystam całego bloczku, może więc ktoś miałby ochotę na małą wymiankę?


Jeśli ktoś miałby ochotę wymienić się na papierki (do tego może mała niespodzianka handmade?), to proszę o wiadomość. Chętnie oddam w ramach wymiany jeden komplet papierów "Annalee", czyli po 1 arkuszu z każdego z 12 wzorów. Najchętniej wymieniłabym się na komplecik w podobnym klimacie, bardzo lubię romantyczne i pastelowe kolorki, ale jestem otwarta na propozycje :-)

EDIT: Zamykam wątek i przechodzę do interesów z Ludką, która zgłosiła się jako pierwsza ;-)

wtorek, 25 stycznia 2011

Zapraszam na słodką niespodziankę!

Zapomnieć o rocznicy - to takie w moim stylu! Skoro zapominam o urodzinach Motyla, a często i swoich, czemu  nie miałabym przegapić... pierwszych urodzin mojego bloga? Tak, dokładnie 21. stycznia 2010 roku napisałam pierwszy post na blogspocie. Wcześniej przez niedługi czas blogowałam w klimacie biżuteryjnym w innym serwisie, ale szybko doceniłam funkcjonalność bloggera.

Jak podsumuję ten rok?
- czytacie właśnie 108. post,
- zostawiliście mi 599 komentarzy,
- zaglądacie do mnie głównie z Polski, ale zawitali u mnie również mieszkańcy Niemiec, Irlandii czy Wielkiej Brytanii,
- 125 blogów dodałam do obserwowanych, uznając je za warte zainteresowania (a wciąż - wyłącznie z winy mojego gapiostwa - blog kogoś z Was jeszcze nie został dodany do obserwowanych), a 77 z Was stwierdziło, że warto obserwować moje poczynania,
- skusiłam się 5 razy na tematyczne wymianki,
- jeśli dobrze policzyłam, 30 razy wygrałam candy bądź otrzymałam niespodzianki od Was!

A przede wszystkim: poznałam mnóstwo wspaniałych osób, które imponują mi swoimi zainteresowaniami i umiejętnościami, które mobilizują mnie do poznawania i próbowania nowych dziedzin rękodzieła, z którymi można porozmawiać nie tylko o robótkach ręcznych...

Dziękując Wam za to wszystko i chcąc odwdzięczyć się za każde dobre słowo oraz każdy, najmniejszy nawet prezent, a jednocześnie próbując przeprosić za moje ostatnie nieobecności i obiecując poprawę frekwencji za niedługi czas... zapraszam na...


Zasady:
1. Do udziału w zabawie zapraszam wszystkich, którzy mają ochotę na niespodziankę.
2. Pozostaw komentarz pod poniższym postem, wyrażając chęć udziału w losowaniu.
3. Umieść na swoim blogu informację o zabawie z linkiem do mojego bloga oraz powyższą grafiką. To moje pierwsze candy, więc będę sprawdzać :-)
4. Jeśli nie posiadasz bloga, zaproś innych do zabawy przez dowolny inny portal, ale zostaw w komentarzu jakiś kontakt do siebie.

Zapisy przyjmuję do 28. lutego 2011 r. do godz. 23:59. Losowanie odbędzie się 1. marca. Przesyłka z niespodzianką powinna dotrzeć do zwycięzcy do Dnia Kobiet :-)

Żeby chociaż częściowo zaspokoić Waszą ciekawość (a może ją wzniecić?), zdradzę, że niespodzianka będzie wieloczęściowa, a zwycięzca znajdzie w paczce:
- coś słodkiego (w końcu to candy!),
- coś ręcznie przeze mnie zrobionego,
- coś wieczory umilającego,
- coś w rękodziele się przydającego,
- coś kobiecość podkreślającego.

Będzie mi miło, jeżeli w komentarzu napiszecie parę zdań o sobie, szczególnie, jeśli jesteście tu pierwszy raz - chciałabym w miarę możliwości dopasować prezent do preferencji zwycięzcy. I jeszcze coś: nie wykluczam nagród pocieszenia! :-)

piątek, 21 stycznia 2011

W nowym roku...

... zacznę od nadrobienia zaległości. Na pierwszym miejscu są (nieco spóźnione, ale przecież wciąż aktualne) życzenia noworoczne! Życzę, byśmy w nowym roku potrafili cieszyć się z każdego dnia, uśmiechać się do siebie i wyciągać do siebie ręce! Niech nie zabraknie nam pomysłów na nowe projekty i wytrwałości do ich realizacji!

Chciałabym w tej pierwszej w tym roku notce komuś podziękować. Najpierw Neli, w konkursie której wylosowałam prześliczne pudełko! Nie zdążyłam pochwalić się publicznie prezentem, utrudniał to ciągle psujący się aparat fotograficzny, ale teraz pozwalam sobie podkraść zdjęcie puzderka z blogu Neli (mam nadzieję, że mi to wybaczysz!), żeby pokazać Wam to cudo! Dodam, że pudełeczko wypełnione było różnymi przydasiami, które od razu poszły w ruch. Nelu, dziękuję serdecznie za prezent! Tak jak pisałam Ci w mailu, w puzderku przechowuję teraz moje ulubione kolczyki, które wreszcie mam pod ręką w pięknym opakowaniu!


Druga sprawa to wymianka aniołkowa u Agnieszki. Już dawno otrzymałam swój prezent, niespodzianka ode mnie także dotarła do adresatki. Z wielkim opóźnieniem chciałabym zdać choć krótką relację z tej wymianki. Niestety, znów miałam problemy ze zrobieniem zdjęć prezentom, pozwalam więc sobie pożyczyć zdjęcia, które Agnieszka opublikowała w zbiorczym albumie wymiankowym.

Prezent dla mnie przygotowała Renia. Dostałam cudowne aniołki: białego w całości wydzierganego na szydełku oraz śliczną laleczkę w śnieżnobiałej wydzierganej sukience. Do tego Renia dołączyła dla mnie kartkę z życzeniami, garść przydasiów oraz słodkości. Droga Reniu, jeszcze raz przepraszam, że tak późno poinformowałam Cię, że prezent do mnie dotarł i ile radości mi sprawił! Dziękuję za niespodziankę!


Ja przygotowywałam prezent dla Ani z Avonlea :-) Uśmiecham się, ponieważ okazało się, że mamy z Anią kilka wspólnych cech, m.in. miłość do powieści Lucy Maud Montgomery. Przygotowałam dla Ani kolędownik z aniołem na okładce oraz płytą z kolędami, których teksty wkleiłam do środka. Drugą częścią prezentu były dwie pary kolczyków wykonanych z koralików w anielskich kolorach: białych, srebrnych i złotych. Oczywiście dołączyłam jeszcze kartkę z życzeniami, garść przydasiów oraz coś do zjedzenia i wypicia. Dzięki uprzejmości Ani i zgody na pożyczenie zdjęć z jej strony, mogę Wam pokazać, co dla niej przygotowałam:




Jak tylko zakończę sesję na uczelni, spokojnie i bez wyrzutów sumienia będę mogła więcej czasu poświęcać rękodziełu oraz blogowemu światu. Brakuje mi czasu na śniadanie czy sen, więc jeszcze tych kilka tygodni, maksymalnie miesiąc, muszę przetrwać. Oczywiście pamiętam o dzisiejszym i jutrzejszym święcie dziadków, ale moi dziadkowie niestety są daleko, a karteczki, które przygotowałam z tej okazji na zamówienie znajomych, postaram się pokazać w najbliższych dniach.

wtorek, 7 września 2010

Lubię...

Karolka oraz ArteBanale zaprosiły mnie do zabawy w "Lubię". I mam problem - bo ciężko mi będzie wybrać tylko 10 regulaminowych słabości... niestety, mam znacznie więcej nałogów :-) Wymienię więc te, które jako pierwsze przyjdą mi na myśl.

Lubię:
1) ludzi. Ciekawych i intrygujących. Takich, z którymi można porozmawiać o wszystkim bez skrępowania. Dosłownie o wszystkim;
2) kawę. To jedyna używka, której uległam - i wcale nie mam zamiaru z tym walczyć. Kawa kojarzy mi się ze wszystkim, co mocne, tajemnicze, zmysłowe;
3) pisać listy. Nie maile, tylko tradycyjne listy. Ciepłe, jesienne popołudnia lubię spędzać na tarasie, owinięta kocem, z kubkiem gorącej herbaty i notatnikiem na kolanach;
4) muzykę. Zarówno grać, jak i słuchać. Na koncertach i w domowym zaciszu. Ale najbardziej lubię założyć słuchawki na uszy i idąc przez miasto, być w zupełnie innym świecie;
5) tańczyć. Tak wiele myśli można wyrazić w tańcu! Gra nie tylko muzyka, grają też spojrzenia, grają emocje i zmysły... Najpiękniejsza forma mowy ciała;
6) czytać. Jestem molem książkowym. To chyba efekt traumy, jaką przeżyłam w zerówce, kiedy to nie mogłam nauczyć się czytanki o Ali i jej kocie ;-) Kiedy już przebrnęłam przez ten tekst, literaturę różnej maści zaczęłam połykać;
7) noc. O tak, jestem nocnym markiem. Zdecydowanie najlepiej pracuje mi się nocą, gdy już jest cicho i spokojnie. Do kompletu jeszcze niezbędne cicho brzęczące radio z dobrą, klimatyczną muzyką;
8) spacery. Uwielbiam chodzić, uważam, że nogi są najbardziej genialnym środkiem lokomocji. Nie ma pogody, która mogłaby zniechęcić mnie do pieszej wędrówki. Czasem towarzyszy mi jakaś miła osoba, a czasem - muzyka w słuchawkach;
9) podróże - te małe i duże. Gdybym miała inne warunki finansowe, na pewno spędzałabym każdą wolną chwilę na poznawaniu nowych miejsc;
10) gotować. Kuchnia to moje królestwo. Uwielbiam eksperymentować i poznawać nowe smaki. Nikogo z moich bliskich nie dziwi już, że przez trzy dni piekę maleńkie pierniczki albo do zupy fasolowej dodaję jabłka :-)

Kto się jeszcze nie bawił, a ma ochotę, tego zapraszam do zwierzeń!

A na koniec szybko pochwalę się upominkiem urodzinowo-imieninowym, jaki dostałam dzisiaj od Karolki! Niestety, był to drugi przypadek, kiedy wysłana do mnie przesyłka zaginęła... Bardzo mi przykro z tego powodu, więc podwójnie dziękuję Karolci za uroczy prezent!


Zdjęcie fatalnej jakości, ale za to widzicie, jaką cudną pogodę mamy dziś w Poznaniu - świeci słońce i wieje przyjemny, już typowo jesienny wiatr. Mam nadzieję, że taka piękna jesień potrwa dłużej, gdyż nie zamierzam  jeszcze rozstawać się z sukienkami! :-)

sobota, 4 września 2010

Szybki raport

Częstotliwość publikowania postów może sugerować, że dzisiejsza notka będzie ostatnią letnią - nie wiem, czy zdążę usiąść do pisania kolejnej, nim zacznie się kalendarzowa jesień, choć folder ze zdjęciami ostatnich prac aż pęka w szwach! Chcę więc szybko pochwalić się dwoma rzeczami.

1. Wspaniałe cukierki, które przyleciały do mnie z Majówki u JaneB! Proszę, niech nikt nie podejrzewa, że JaneB ociągała się z wysłaniem nagrody bądź ja z pochwaleniem się nią! Niestety, poczta nas zawiodła i paczka zaginęła gdzieś po drodze... Bardzo przykre uczucie, szczególnie dla mnie, ponieważ intensywnie korzystam z usług Poczty Polskiej i nigdy dotąd nie zdarzyło mi się, by jakakolwiek moja przesyłka (do mnie i ode mnie) zaginęła! Po jakimś czasie więc dostałam inną przesyłkę od JaneB - upominałam ją, że w tej sytuacji usatysfakcjonuje mnie pocztówka z Gniezna, ale nie dała się przekonać. Tym mocniej dziękuję, ponieważ wszystko mi się przydało i już część przydasiów wykorzystałam, co niedługo zobaczycie!


2. Zapewne wszyscy zauważyli zmiany w wyglądzie bloga. Dzięki uprzejmości pewnego grafika, z którym mam przyjemność spędzać w pracy kilka godzin dziennie, dorobiłam się własnego logo - do mnie należał tylko jakiś rys pomysłu, cała reszta to praca jego zdolnych rąk. Mariusz, jeśli tu zajrzysz, to zobaczysz, że publicznie Ci dziękuję - za czas, pomysł na mój pomysł i cierpliwość do mnie ;-) Jestem uszczęśliwiona, bo już pierwsza wersja logo przypadła mi do serca! Na górze widzicie nowy nagłówek, a tu jeszcze wersja czaro-biała, z której powstaną etykiety:


A na koniec - zapowiedzi! Już niedługo przekonacie się, co schowało się w tych pudełkach :-)

piątek, 13 sierpnia 2010

Zupełnie nieurlopowo...

Odpowiadając na komentarze: nie, nie jestem na urlopie, nie wypoczywam nad morzem :-) W tym roku niestety znów nie mogę liczyć na żaden wypoczynek. Nadal pracuję, ale to nie praca tak mnie pochłania, choć faktycznie ostatnio jestem bardziej zmęczona i mam mniej siły i chęci na siedzenie przed komputerem (na szczęście w pracy mam możliwość korzystania z internetu, więc regularnie do Was zaglądam, nawet, jeśli nie zostawiam po sobie śladu). Trafiło mi się kilka zamówień na kartki i exploding box, więc krótkie popołudnia spędzam przy biurku, a dwa razy w tygodniu jeździmy z Motylem na nauki przedmałżeńskie. Mam mnóstwo zaległych zdjęć do pokazania, nie wiem, kiedy uda mi się to wszystko ogarnąć...

Dziś tylko pochwalę się prezentami, jakie otrzymałam w ostatnim czasie. Pierwszym jest niespodzianka od Dommy - zupełnie bez okazji, za co serdecznie dziękuję! W tej chwili w tym cudownym woreczku przechowuję scrapowe przydasie, ale myślę, że wyląduje w nim tamborek, kanwa i mulina do haftu, który lada moment rozpocznę - dzięki temu woreczkowi bezproblemowo będę mogła przewozić swój mały warsztat :-)


Kolejny prezent to szydełkowa, cudna biżuteria wygrana w candy u Ani. Do wygrania był komplet trzech par kolczyków, ja jednak - zauroczona tą broszką - zapytałam Anię, czy w ramach wygranej zrobiłaby dla mnie taką broszkę w odcieniach brązu, by pasowała do mojego ulubionego sztruksowego żakietu. Ania zgodziła się, a już kilka dni później trzymałam w dłoniach nie tylko cudną brochę, ale i dwie pary pasujących do niej kolczyków! Serdecznie dziękuję! Mój stary żakiet przechodzi drugą młodość ;-)


Trzecia paka to wygrana z candy u JaMajki. Paka, dosłownie - wielka koperta zawierająca trzy przepiękne notesy, ręcznie wykonane przez JaMajkę, oraz mnóstwo przydasiów wszelkiej maści! Jestem wszystkim szczerze zachwycona - notesy stanowić będą genialne zaopatrzenie na nowy, ostatni rok studiów, a przydasie już poszły w ruch (co będzie można zobaczyć w publikowanych w najbliższym czasie pracach). Dziękuję!



Na końcu chcę jeszcze poinformować (choć jestem przekonana, że wszystkie scraperki już o tym wiedzą), że nowo otwarty sklepik internetowy Lemonade zaprasza na wspaniałe, powitalne candy!


Mam straszną ochotę na te piękne papiery i stemple, szczególnie, że moje zapasy zaczynają się kończyć, a w najbliższych tygodniach nie będę mogła sobie pozwolić na żadne scrapowe zakupy :-( Co prawda udało mi się zarobić parę groszy na ostatnich zamówieniach, ale musiałam wydać te pieniądze na dojazd do pracy i jakieś jedzenie... A pierwszą wypłatę prawie w całości musiałam oddać komuś, kto potrzebował jej bardziej niż ja. Cóż, życie... Wierzę, że kiedyś karta się odwróci.

Życzę wszystkim słonecznego weekendu! Mam nadzieję, że czasem ktoś jeszcze do mnie zajrzy, mimo tego, że mnie u Was mniej... Poprawię się! :-)

poniedziałek, 26 lipca 2010

Prezentów moc - z okazji i bez okazji :-)

Muszę chyba wziąć kilka dni urlopu, żeby nadrobić zaległości w publikowaniu notek (a mam co pokazywać, bo ostatnie dni były płodne artystycznie), nie mówiąc o czytaniu Waszych blogów... Z drugiej strony jednak, byłoby mi nieco wstyd wymigiwać się teraz od obowiązków zawodowych: po pierwsze dlatego, że po dwóch tygodniach w nowej pracy z wielkim sukcesem wypracowałam miesięczną normę, po drugie - dziś dostałam od prezesa firmy, w której pracuję, przepiękny imieninowy bukiet. Co tam bukiet - zostałam osobiście wyściskana i wycałowana przez samego pre-ze-sa! ;-)


Przed weekendem dotarła do mnie cudna kartka z życzeniami od kochanej Joli - dziękuję Ci, Jolu, kolejny raz! Od dawna podglądam blog naszego Alojka i jestem oczarowana jej stylem (tak, tak, nie boję się powiedzieć, że Jola ma swój styl pracy!), dlatego zawsze wielkim przeżyciem dla mnie jest otrzymanie jej kolejnej cudownej pracy!


A jeszcze wcześniej dostałam przesyłkę od Zuli - wspaniała niespodzianka, której naprawdę nie mogłam się spodziewać! Koperta zawierała: pocztówkę z Kaszub, wspaniałą serwetkę, zakładkę do książki oraz urocze motylki, które - Zolu, błagam, wybacz! - na potrzeby pewnego pomysłu rozbroiłam do formy kwiatków! ;-) Dziękuję Ci pięknie za ten prezent!


W tzw. międzyczasie dotarła do mnie przesyłka z wymianki książkowej. Lekturę podrzuciła mi Karolka z Pszczółkowa :-) Dostałam od Karoli dwie książki: w ramach wymianki "Dzień zagłady" T. LaHaye'a i J. B. Jenkinsa (ostatnio skończyłam książkę o podobnej tematyce, więc z przyjemnością zagłębię się w kolejną pozycję); a w ramach prezentu, absolutnie nadprogramowego, "Piękną legendę" Eugeniusza Iwanickiego wraz z dedykacją od autora! Wow! Pisałam już Karolce w mailu, że świat jest bardzo mały... Karola mieszka w Łodzi, a autor książki w podłódzkim Łasku. Choć bardzo często przejeżdżam przez Łask, gdy kursuję między Łodzią a Poznaniem, nie spodziewałam się, że ta maleńka miejscowość ma tak ciekawą historię, której literacki wycinek przedstawiony został w tej książce! Wspaniały prezent, dziękuję jeszcze raz! Do książki dołączona była również urocza, iście letnia zakładka oraz kilka herbatek.


W ramach niedawnych urodzin i dzisiejszych imienin dostałam również kilka prezentów od moich najbliższych, m.in. wiosenne korale od Motyla i elegancką bransoletkę od przyszłej teściowej. Jednak z punktu widzenia tego blogu najważniejsza jest rzecz widoczna na pierwszym planie poniższego zdjęcia:


Tak, tak: to moje pierwsze czółenko do frywolitek! Marzyłam o nim od dawna i nawet na liście postanowień noworocznych znalazł się jeden stosowny zapis: 4. Nauczyć się przynajmniej podstaw frywolitkowania (by na kolejne Boże Narodzenie ubrać choinkę w bombki ozdobione koronką). Przyznaję, że dość opornie idzie mi nauka z wykorzystaniem kursów dostępnych w internecie. Stąd moje pytanie:

Czy znajdę w Poznaniu bądź okolicach jakąś miłą panią, która da się zaprosić na kawę i ciacho i pokaże mi podstawy frywolitkowania? Odwdzięczę się na miarę moich skromnych możliwości! Bardzo proszę o pomoc, ponieważ czuję, że powtórzy się sytuacja sprzed roku - wydawało się, że do Bożego Narodzenia zostało duuużo czasu, a tymczasem kilka kartek robiłam dosłownie na ostatnią chwilę...

piątek, 9 lipca 2010

Prezenty...

Dziś szybko pochwalę się prezentami, które dotarły do mnie już jakiś czas temu, ale wyprowadzki i przeprowadzki skutecznie demobilizowały mnie do pracy z aparatem - przez co zdjęcia są, jakie są, za co przepraszam i o wybaczenie proszę.

1. Absolutnie cudowny notes wygrany u Katariny - zdjęcie jest fatalne i nie oddaje nawet połowy uroku, jaki posiada to cudo. Róża oraz napis są drukowane na płótnie. Ponadto w kopercie znalazłam garść odbitek pięknych motyli, które już wykorzystałam w kilku pracach! Dziękuję pięknie!


2. U Efinki wylosowałam prześliczne magnesy - każdy z nich to istne małe dzieło sztuki! Oj, szczerze podziwiam taką perfekcję i precyzję, jakich wymagało zrobienie czegoś tak wspaniałego! W kopercie znalazłam również garstkę różnych kwiatów, za które także serdecznie dziękuję!


3. Trzeci prezent to niespodzianka w ramach wymianki z forumową koleżanką. Ja przygotowałam dla Karoliny zaproszenia na imprezę imieninową jej synka, Janka (wcześniej pisałam o nich tutaj), ona zaś zrobiła dla mnie piękne wieszaki! Jestem zachwycona! Poniżej zdjęcie gotowych zaproszeń oraz prezentu od Karoliny:



Mam jeszcze do pokazania kilka karteczek, które robiłam w ostatnich dniach, ale teraz uciekam. Wczoraj dostałam pracę, zaczynam od poniedziałku, ale dziś mam jeszcze trzy rozmowy kwalifikacyjne, więc biegnę się przekonać, kto da więcej ;-)