~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 marca 2011

Dogonić zaległości

W tytule mowa jest o zaległościach w wysyłaniu prezentów i zamówień. Nazbierało się tego sporo, z przeróżnych powodów - a to brak funduszy na przesyłkę, a to brak czasu na spacer na pocztę, a to pogoda zniechęcająca do jakiejkolwiek aktywności. Najważniejsze jednak, że posuwam się z zaległościami do przodu; pozostały mi tylko nagrody z mojego candy oraz prezenty z zabawy "Podaj dalej", ale i one niedługo doczekają się wysyłki. Do tej pory wysłałam m.in.:

- kolczyki do Ani: zamawiała dwie pary z zielonej kolekcji, a ponieważ dość długo musiała na nie czekać, do pudełeczka dołożyłam jeszcze trzecią, świeżo zrobioną parę plecionek, a całość opatrzyłam małym prostym bilecikiem;


- candy do Zuli: na moje pytanie o jej ulubiony kolor odpowiedziała, że lubi bordowy i turkusowy, więc w nagrodę za poprawne rozwiązanie zagadki botanicznej zrobiłam dla niej scrapuszko z pięknego Glass of Wine oraz kolczyki z turkusowymi kamieniami:

Mam do pokazania kilka prac, tylko nie mam okazji do zrobienia zdjęć, ponieważ ostatnio późno wracam do domu i nawet weekendowy terminarz pęka w szwach. Na szczęście dzień jest coraz dłuższy, słońca coraz więcej, więc poziom optymizmu wzrasta. Zaczynam wierzyć, że problemom można podołać.

sobota, 26 lutego 2011

Biżuteryjne archiwum - część IV: SZKŁO WENECKIE

Szkło weneckie jest tak ozdobne, że - przynajmniej moim zdaniem - nie potrzebuje zbyt wielu dodatków. Mnie szczególnie intrygują te dwukolorowe pastylki. Najbardziej fascynujące jest to, że nie ma dwóch identycznych koralików! Te kolczyki mają długość - w zależności od modelu - 44-59 mm.







Ps. Ostatnia notka z kopii roboczych - czas się wziąć do roboty i pokazać coś świeżego. Jutro aparat pójdzie w ruch i wreszcie zobaczycie nowości :-)

środa, 9 lutego 2011

Biżuteryjne archiwum - część III: LEKKOŚĆ

Dzisiaj prezentuję lekkie, wiosenne kolczyki na bazie z linki jubilerskiej. Wszystkie pary szybko się sprzedały. Jestem na etapie produkowania kolejnych, w różnych wersjach kolorystycznych.





Być może niedługo uda mi się wejść w posiadanie marzenia każdej (czy to początkującej, czy zaawansowanej) scraperki - profesjonalnej maszynki do wycinania i embossingu. Ponieważ wybór w internetowych sklepach jest niemały, jak dotąd na nic się nie zdecydowałam. W związku z tym zwracam się z prośbą o radę o te z Was, które są w posiadaniu takowej maszynki i mają doświadczenie w pracy z nią: którą maszynkę wybrać? Jakie są wady i zalety modeli, które posiadacie? Która maszynka jest stosunkowo niedroga w eksploatacji (ceny wykrojników i zapasowych płytek)? Którą mi odradzacie? Dodam, że nie mam nieograniczonych funduszy, więc cena też ma znaczenie, ale przede wszystkim zależy mi na funkcjonalności i jakości. Będę wdzięczna za każdą radę!

czwartek, 9 grudnia 2010

Kolczyki - tym razem dla mnie!

Mam do pokazania dwie pary kolczyków, które zrobiłam specjalnie dla siebie już kilka miesięcy temu, gdy czekałam na spóźniającego się gościa. Zastanawiam się, czy w tych perłowych nie wymienić kryształowych koralików na perełki... Jak myślicie?



 

Ps. Mam straszne problemy z aparatem i czasem - mój aparat robi fatalne zdjęcia w sztucznym świetle, a nigdy nie jestem w domu o takiej porze, by wykorzystać naturalne światło do zrobienia zdjęć. Kartki świąteczne czekają na sesję fotograficzną, chciałabym też pokazać fotorelację z wymianki aniołkowej - bo już dawno i dostałam, i wysłałam prezent! Cierpliwości...

czwartek, 3 czerwca 2010

Wymianka biżuteryjna u Boniusi

Bardzo spodobał mi się pomysł Boniusi na wymiankę biżuteryjną, gdyż jestem typową sroczką, która ozdoby różnego rodzaju uwielbia. Pomyślałam sobie też, że będę miała okazję poznać więcej dziewczyn zajmujących się biżuterią - wydaje mi się, że w dotychczasowych wymiankach przeważały takie hobby jak druty, szydełko czy scrapbooking.

Szybko więc zapisałam się do zabawy, potem niecierpliwie czekałam na losowanie, a gdy już wiedziałam, kogo mam obdarować, od razu zabrałam się za przygotowanie prezentu. Pomysł powstał w mojej głowie w ekspresowym tempie, a wszystko dzięki temu, że Dominika napisała niedawno  na swoim blogu, jaką biżuterię preferuje. Moją uwagę przykuło jedno zdanie: Nie wyobrażam sobie życia bez pereł, obojętnie czy naturalnych czy nie. Ja też uwielbiam perły! Ale poniższy komplet, zapakowany w skromne pudełko, z dołączonym bilecikiem, poleciał do rąk Dominiki:




Muszę tylko dodać na swoje usprawiedliwienie, że pierwszy raz w życiu robiłam broszkę i przywieszkę do telefonu... Wiem, że przesyłka dotarła już do Hekateee, ale wciąż nie mam sygnału, czy choć trochę się podobała, więc czekam w niepokoju...

Natomiast teraz chcę pochwalić się tym, co dostałam od Jagulki. Pozwolę sobie zacytować fragment z jej krótkiego liściku dołączonego do prezentu: Mam nadzieję, że spodoba Ci się to, co dla Ciebie przygotowałam, na tyle, żeby od czasu do czasu to nosić :) Po otwarciu przesyłki wiem, że sprezentowana mi biżuteria będzie mocno eksploatowana, mam więc nadzieję, że miło tym rozczaruję Jagulkę ;-) Słońce, dziękuję Ci jeszcze raz za piękny prezent! A teraz pokażę Wam, co dostałam - zdjęcie grupowe i zbliżenia:



Zaraz biegnę do kościoła, a potem zabieram się za prace kulinarno-naukowo-hadnmade'owe. Dobrego dnia Wam życzę!

czwartek, 27 maja 2010

Wymianka z okazji Dnia Matki

Po pierwszej wymiance, jaką zorganizowałyśmy z koleżankami na forum (pisałam o niej tutaj), szybko postanowiłyśmy pobawić się po raz drugi. Zastanawiałyśmy się nad okazją i padło na Dzień Matki. Ja co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale jestem "potrójną" matką chrzestną, więc chyba jest to już PRAWIE moje święto, prawda? ;-)

Tradycyjnie najpierw pokażę to, co ja przygotowałam w prezencie dla wylosowanej dla mnie osoby. Była nią Kasia, która tworzy filcowe (i nie tylko filcowe) cuda, koniecznie do niej zajrzyjcie! A tymczasem zdjęcia:





Przygotowałam: kartkę z sentencją i życzeniami w środku, zegar z tarczą wyhaftowaną krzyżykami, scrapuszko oraz fioletowe kolczyki. Do prezentu dołączyłam również pudełko z kruchymi ciasteczkami oraz kilka papierów i przydasiów scrapowych - zapomniałam o zrobieniu im zdjęcia. Mam wielką nadzieję, że sprawiłam Kasi choć trochę radości...

Prezent dla mnie przygotowała Agata. Dołączyła do naszego wątku na forum stosunkowo niedawno, więc nawet po zobaczeniu nazwiska nadawcy na paczce nie mogłam się spodziewać, co znajdę w środku. A tymczasem zawartość paczki powaliła mnie na kolana...







Dostałam od Agi: kawki, herbatki i batony, których na zdjęciu nie ma, bo herbatę od razu poszłam zaparzyć, a batony napoczęłam (Panie, wybacz mi łakomstwo!); kartkę z różą wyszywaną haftem matematycznym; kolczyki z moim ukochanym turkusem; serwetkę w kształcie serca, na której od dziś mieszka... przepiękny łabędź wykonany techniką modułowego origami! Coś pięknego! Jeszcze nigdy nie widziałam na żywo pracy wykonaną tą techniką, więc mój zachwyt sięga zenitu! Agatko, jeśli tu zajrzysz, to wiedz, że jestem bardzo, baaardzo uszczęśliwiona tym prezentem!

poniedziałek, 24 maja 2010

Giełda Interstone

W miniony weekend (24-25.05.) w Łodzi odbyła się XXXVI Giełda Interstone. Pod tą nazwą kryją się targi i wystawa minerałów, skał, skamieniałości i wyrobów jubilerskich. Jest to cykliczna impreza, jednak dopiero w tym roku udało mi się tam dotrzeć po raz pierwszy. Więcej o targach można przeczytać tutaj, a ja chciałabym Wam pokazać, co mnie tam najbardziej zachwyciło:








Niestety, ceny większości z wyżej pokazanych przedmiotów znacznie przekraczały moje możliwości finansowe. Szczególnie mocno do gustu przypadły mi lampy wykonane z bursztynu, ale ich cena zawierała przed przecinkiem aż cztery cyfry ;-)

Jednak nawet ubogi żak mógł znaleźć tam coś na miarę swojej kieszeni. Motyl upatrzył dla mnie broszkę z metaloplastyki, którą dostałam od niego w prezencie. Kupiłam sobie też sześć koralików ze szkła weneckiego, z których zaraz po powrocie do domu zrobiłam proste kolczyki. Metalowe przekładki w kształcie róży to gratis od sprzedawcy :-)


wtorek, 27 kwietnia 2010

Kolczykowa wymianka z Justyną

Moja koleżanka z pedagogiki połknęła biżuteryjnego bakcyla. Potem udało mi się ją namówić na prowadzenie bloga. Uważam to za bardzo dobre decyzje, gdyż naprawdę podobają mi się jej kolczyki. Justynę możecie poznać tutaj. Taka darmowa reklama, bo przecież wiem doskonale, jak trudne są początki w blogowym świecie...

Ale poza reklamą chciałam napisać o małej wymiance, jaką urządziłyśmy sobie z Justyną. Kiedy w czwartek pomiędzy wykładami obejrzałam jej nowe twory biżuteryjne, moje oczy aż się zaświeciły na widok zielonej masy perłowej:


Zapytałam Justynę, czy sprzeda mi te kolczyki, ona jednak nie chciała żadnych pieniędzy. Dylemat szybko się rozwiązał, bo Justyna powiedziała, że podobały się jej kolczyki z żółtego szkła weneckiego, które kiedyś zrobiłam:


Doszło więc do bezgotówkowej wymianki kolczykowej, z której jestem naprawdę zadowolona! Ostatnio chodzi za mną taka soczysta zieleń, to chyba magia wiosny. Mam nadzieję, że kolczyki ode mnie rozjaśnią Justynie pochmurne dni! :-)

sobota, 24 kwietnia 2010

Monochromatycznie #8 - edycja Rosalii

Kiedy w Piaskownicy pojawiło się zaproszenie do zielonego mono-wyzwania, w mojej głowie pojawiło się mnóstwo pomysłów scrapowych. Ale gdy usiadłam nad papierami, wszelaka wena mnie opuściła. Zresztą, ten brak weny pojawił się też w sprawach poza-rękodzielniczych, dotyczy też mojego codziennego, prywatnego życia...

Ale wracając do meritum... Byłabym pominęła to wyzwanie, gdyby nie pewne zdarzenie losowe. Moja koleżanka ze studiów zapytała, czy posiadam na sprzedaż jakieś zielone kolczyki, gdyż chciałaby takie kupić dla swojej siostry. Ostatnio rzadko zajmowałam się biżuterią, więc zdążyłam zapomnieć, co znajduje się w pudełku z moimi kolczykowymi tworami. A już w ogóle nie mogłam przypuszczać, że znajdę tam coś zielonego - najczęściej robiłam biżuterię, kierując się wyłącznie własnymi upodobaniami, wśród których zieleń się nie znajduje (nie to, że nie lubię zielonego - ja po prostu kocham klasyczne black&white oraz ognistą czerwień!). Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy po przeglądzie szkatułki znalazłam... 16 par zielonych bądź zielono-podobnych kolczyków! Pomyślałam więc, że taki dorobek - nawet, jeśli to 16 par zwyklaków - jak najbardziej  pretenduje do zielonego wyzwania.


Większość tych kolczyków jest dostępna od ręki, więc gdyby znaleźli się amatorzy, to zapraszam serdecznie :-)

Ps. Kiermasz książek zakończony sukcesem - za 4 złote polskie (słownie: cztery złote polskie) nabyłam dwie książki kucharskie (dla siebie) oraz dwie książki historyczno-polityczne (dla mojego Motyla). To lubię! :-)

czwartek, 8 kwietnia 2010

Biżuteryjne archiwum - część II: KAMIENIE

Tym razem w biżuteryjnym archiwum prezentuję zwyklaki z wykorzystaniem różnego rodzaju kamieni i minerałów. Nie wiem, czy wierzę w nadzwyczajne moce kamieni, ale jeżeli jest coś, co mogłoby przyciągać do nas szczęście, to może warto wiedzieć, gdzie tego szukać? ;-)

Hematyt - kamień symbolizujący siłę, trwałość, poświęcenie, zaangażowanie, uważany był w starożytnym Babilionie za Kamień Wojowników. Posiada on wspaniałą moc: leczy wszelkie stany zapalne, wzmacnia odporność na stres, ułatwia realizowanie marzeń, zwiększa świadomość. Owal i okrąg - po ok. 58 mm długości. Stworzone dla kobiet urodzonych pod znakiem Barana, Wagi, Skorpiona, Koziorożca i Wodnika.



Piasek Pustyni - jest to kamień syntetyczny, wynaleziony - jak to zwykle w historii się dzieje - przypadkowo, podczas prób wyprodukowania złota. Produkowany jest ze szkła zanieczyszczonego miedzią. Przypisuje mu się wiele właściwości, m.in.: powodowanie pozytywnego i racjonalnego myślenia, ochrona centralnej części ciała, stymulowanie psychiki, stabilizowanie energii i nastroju. Te kolczyki to moja pierwsza (i jak dotąd jedyna!) próba wire wrappingu:



Noc Kairu - podobnie jak Piasek Pustyni, jest to syntetyczny kamień produkowany ze szkła. Mówi się, że jest to kamień szczęścia, który generuje energię, stabilizuje emocje, pomaga w depresji, artretyźmie, reumatyźmie i innych stanach bólowych. U mnie w połączeniu z kryształem górskim i sztucznymi perłami:



Chalcedon - leczy głos i mowę. Ułatwia składne wyrażanie myśli. Inspiruje mówców. Pomaga podejmować trudne decyzje. Stosuje się go w dolegliwościach w rejonie gardła i tarczycy. Zapewnia sukcesy w dziedzinie retoryki. Dla kobiet urodzonych pod znakiem Bliźniąt, Raka, Panny, Wagi oraz Wodnika.


Koral Filipiński - koral chroni przed urokami! Jest pomocny przy anemii, chorobach krążenia, niepłodności. Korale oddają dużo swojej mocy, ogrzewają ciało. U mnie bardzo oryginalna odmiana - koral filipiński:


Marmur Zielony - składa się głównie z krystalicznego kalcytu lub dolomitu. W Polsce marmur wydobywany jest wyłącznie w Sudetach, w dwóch odmianach kolorystycznych: jako "Biała Marianna" i "Zielona Marianna".



Ps. To, że nie pojawiają się tu nowości, nie oznacza, że nic nie tworzę! Wręcz przeciwnie, każdą wolną chwilę (a nie jest ich zbyt wiele niestety) poświęcam robótkom. Na warsztacie nowy, duży haft, w nowej dla mnie technice; prezent na wiosenną wymiankę na moim forum; pamiątka chrztu świętego (już prawie skończona, więc lada dzień pokażę!) oraz... NIESPODZIANKA - ale o tym na razie ciiiiiisza! :-)

wtorek, 6 kwietnia 2010

Biżuteryjne archiwum - część I.


W pierwszej notce na tym blogu napisałam, że nie będę wracać do tego, co robiłam wcześniej. Doszłam jednak do wniosku, że zaprezentowanie robionej kiedyś biżuterii to nie tylko sposób na archiwizowanie dotychczasowej pracy, ale i... świetna zapchajdziura na te okresy, kiedy nie będę miała nic do zaprezentowania ;-) Ponieważ dojrzałam do myśli, by skasować mój poprzedni blog, postanowiłam zapisać na dysku opublikowane tam zdjęcia, a kilka z nich pokazać już dzisiaj w ramach uroczystego rozstania.


Cygańskie Noce - to chyba moje ulubione kolczyki. Jest przy nich dużo dłubania, ale uwielbiam taką zabawę. Obok tych kolczyków nie można przejść obojętnie! Black zrobiłam dla siebie do czarnej sukienki na wesele, zaś Blue zostały sprzedane i powędrowały w świat:



Długie Historie - ich długość wynosi, w zależności od modelu, 58-68 mm. Moim zdaniem skromne i eleganckie, ale pasują do upiętych wysoko włosów i dużych dekoltów.




Część z tych kolczyków została sprzedana bądź sprezentowana, ale niektóre z nich wciąż czekają w szkatułce na nowego właściciela. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam :-)