~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HAFTY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HAFTY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 maja 2010

Wymianka z okazji Dnia Matki

Po pierwszej wymiance, jaką zorganizowałyśmy z koleżankami na forum (pisałam o niej tutaj), szybko postanowiłyśmy pobawić się po raz drugi. Zastanawiałyśmy się nad okazją i padło na Dzień Matki. Ja co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale jestem "potrójną" matką chrzestną, więc chyba jest to już PRAWIE moje święto, prawda? ;-)

Tradycyjnie najpierw pokażę to, co ja przygotowałam w prezencie dla wylosowanej dla mnie osoby. Była nią Kasia, która tworzy filcowe (i nie tylko filcowe) cuda, koniecznie do niej zajrzyjcie! A tymczasem zdjęcia:





Przygotowałam: kartkę z sentencją i życzeniami w środku, zegar z tarczą wyhaftowaną krzyżykami, scrapuszko oraz fioletowe kolczyki. Do prezentu dołączyłam również pudełko z kruchymi ciasteczkami oraz kilka papierów i przydasiów scrapowych - zapomniałam o zrobieniu im zdjęcia. Mam wielką nadzieję, że sprawiłam Kasi choć trochę radości...

Prezent dla mnie przygotowała Agata. Dołączyła do naszego wątku na forum stosunkowo niedawno, więc nawet po zobaczeniu nazwiska nadawcy na paczce nie mogłam się spodziewać, co znajdę w środku. A tymczasem zawartość paczki powaliła mnie na kolana...







Dostałam od Agi: kawki, herbatki i batony, których na zdjęciu nie ma, bo herbatę od razu poszłam zaparzyć, a batony napoczęłam (Panie, wybacz mi łakomstwo!); kartkę z różą wyszywaną haftem matematycznym; kolczyki z moim ukochanym turkusem; serwetkę w kształcie serca, na której od dziś mieszka... przepiękny łabędź wykonany techniką modułowego origami! Coś pięknego! Jeszcze nigdy nie widziałam na żywo pracy wykonaną tą techniką, więc mój zachwyt sięga zenitu! Agatko, jeśli tu zajrzysz, to wiedz, że jestem bardzo, baaardzo uszczęśliwiona tym prezentem!

niedziela, 4 kwietnia 2010

Wymianka wielkanocna nr 2

Od dawna regularnie udzielam się na pewnym forum związanym ze zdrowym stylem życia. Jakiś czas temu powstał tam wątek dotyczący rękodzieła, do którego oczywiście z przyjemnością dołączyłam. Kiedy opowiadałam dziewczynom o blogowych wymiankach, zapałały chęcią do zorganizowania takowej. Szybko więc ustaliłyśmy zasady naszej kameralnej (brało w niej udział tylko 5 dziewczyn) wymianki i wytypowałyśmy koleżankę, która nie brała udziału w zabawie, do wystąpienia w roli sierotki odpowiedzialnej za losowanie. Żeby utrudnić sobie nieco zadanie, postanowiłyśmy, że poczekamy z otwarciem naszych prezentów do chwili, gdy każda z nas już otrzyma swoją niespodziankę i wszystkie w tym samym czasie będziemy mogły zalogować się na forum, wypić wspólną wirtualną herbatę i cieszyć się z podarunku. Ponieważ herbata już wypita, mogę pokazać, co przygotowałam oraz pochwalić się tym, co sama otrzymałam. W pierwszej kolejności prezent przygotowany przeze mnie dla Miłki:





Przygotowałam: kartkę z życzeniami, obrazek haftowany krzyżykami o tematyce wielkanocnej oraz własnoręcznie pieczone ciastka (po przepis zapraszam tutaj) w pudełku również własnoręcznie przygotowanym. Do prezentu dołączyłam torebkę aromatycznej, zielonej herbaty kupionej w sklepie, w którym miałam kiedyś przyjemność pracować. Dodam tylko, że króliczy obrazek to mój pierwszy w życiu wielokolorowy haft, a osoba, dla której miałam przyjemność przygotowywać prezent, jest jedną z tych, które namawiały mnie do haftu krzyżykowego - to taka forma podziękowania!

Prezent, który ja otrzymałam od Edyty, powalił mnie na kolana... Zawsze nie mogę się nacieszyć podarkami, których sama nie umiałabym wykonać, na przykład takimi:






Dostałam: koszyczek i ponczo robione na szydełku, komplet biżuterii: kolczyki i zawieszkę do łańcuszka, kartkę z życzeniami oraz paczuszkę domowych ciastek. Koszyczek zdobi mój stół (umieściłam w nim m.in. jajo od Calisty), ponczo jakby robione na miarę, biżuteria idealnie pasuje do mojego ukochanego sweterka, a ciastka... mmm... niebo w gębie! Edyta została najpierw wychwalona za zdolne ręce, a potem poproszona o przepis na ciastka; mam nadzieję, że się podzieli, bo to naprawdę były delicje przez duże "D"!

Spodobały nam się wymianki w tym skromnym, forumowym gronie, więc już planujemy następne. Nie mogę się doczekać!

A tak na marginesie: jestem mile zaskoczona pracą Poczty Polskiej w tym gorącym, świątecznym okresie! Wszystkie przesyłki, które powinnam otrzymać, otrzymałam na czas. W terminie dotarły też wszystkie kartki i paczki wysłane przeze mnie. Priorytety docierały w ciągu 1-2 dni od nadania - oby tak dalej! :-)

piątek, 2 kwietnia 2010

Wymianka wielkanocna u Lucyny

Trzecia wymianka, w jakiej brałam udział. Przygotowywanie prezentu dla kogoś, a potem odbieranie od listonosza niespodzianki to prawdziwa przyjemność, dlatego szybko zapisałam się na listę wymiankową u Lucyny. Tradycyjnie najpierw pokażę prezent, który ja przygotowałam. Pani Dorota nie posiada bloga, co stanowiło dla mnie pewną trudność, bo nie wiedząc kompletnie nic o odbiorcy, trudno zdecydować się na rodzaj podarunku. Dzięki pomocy organizatorki udało mi się uzyskać kilka informacji na temat preferencji Doroty, ale... chyba nie ułatwiło mi to zadania. Postanowiłam więc spróbować uratować się prezentem o charakterze świątecznym, który - w razie, gdyby się nie podobał - bez wyrzutów sumienia będzie można schować do szafy, bo okres wielkanocny trwa krótko ;-) Oto, co wysłałam Pani Dorocie:





Przygotowałam: obrazek o tematyce wielkanocnej haftowany krzyżykami oraz karteczkę z zajączkiem pergamano. Dorzuciłam jeszcze: piernik w kształcie pisanki, kilka herbatek oraz zielony kordonek, któremu zapomniałam zrobić zdjęcie, ale jak kordonek wygląda, chyba każdy wie ;-) Mam nadzieję, że prezent choć odrobinę się spodobał. Naprawdę się starałam, tym bardziej, że obrazek to dopiero mój drugi w życiu haft z użyciem kilku kolorów (do tej pory używałam tylko czarnej muliny do obrazków mono).

Prezent, który ja otrzymałam, był dla mnie podwójną niespodzianką. Nie tylko ze względu na swoją zawartość, ale i nadawcę! Oczywiście nie mogłam się spodziewać, komu przypadłam w losowaniu, ale zapewne ostatnią osobą, na którą bym stawiała, jest Agata. Dlaczego? Znamy się z Agatą od dawna, jeszcze z czasów przedblogowych, miałyśmy też okazję wypić realną kawę (mam wielką nadzieję na następne!). Kiedyś zastanawiałam się, co zrobię, jeżeli w wymiance wylosujemy siebie nawzajem..? Potem jednak doszłam do wniosku, że statystycznie jest to tak mało prawdopodobne, że wręcz niemożliwe. Przestałam więc nad tym dumać. Aż do momentu, gdy półtora tygodnia temu odebrałam z poczty paczkę, na której widniało nazwisko Agaty oraz hasło "wymianka wielkanocna"! Ojj... Świetnie Agata kamuflowała się z tą informacją, nie dała po sobie nic poznać, choć była zmuszona do użycia drobnego kłamstewka, gdy zapytałam, kto jej przypadł w losowaniu. Myślę jednak, że taki mały grzeszek zostanie jej wybaczony, gdyż dostałam od niej piękny prezent!






Dostałam: obrazek haftowany krzyżykami o tematyce wielkanocnej, uroczą kartkę z życzeniami, gazetki z przepisami na ciasta (to zastępnik słodkiego elementu wymianki, Agata pamiętała, że w okresie postu nie jem słodyczy, za co serdecznie jej dziękuję, bo raz trudniej walczyć mi z pokusami ;-)), gazetki ze wzorami na haft i szydełko oraz teczkę z wydrukowanymi mapkami scrapowymi. Dziękowałam już Agacie, teraz to czynię publicznie - DZIĘKUJĘ! Hafcik i karteczka zdobią moje mieszkanko, razem z hodowlą rzeżuchy tworzą radosną dekorację świąteczną. Gazetki, oprócz przepisów, zawierają też przydatne rady, które na pewno wykorzystam, gdy będę piekła mój pierwszy w życiu sernik (specjalistką w sernikach jest moja mama, ale zdaje się, że za bardzo ją rozpieściłam i teraz próbuje się wymigać od świątecznego pieczenia). Wzory do haftu oczywiście zawsze się przydają, a druga gazetka ma mnie zachęcić do szydełka. Mapki zaś będą intensywnie wykorzystywane przy produkcji kolejnych kartek - czasami brakuje mi pomysłów, a nie chce mi się włączać komputera, by poszukać jakiejś inspiracji; teraz inspiracje będę miała pod ręką. Agatko, jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję Ci za prezent! Następnym razem w takiej sytuacji musimy się umówić na kawę, będzie okazja do osobistego wręczenia prezentu ;-)

niedziela, 7 marca 2010

Wymianka z okazji Dnia Kobiet

To druga wymianka, w jakiej brałam udział. Ponieważ dostałam już prezent i wiem także, że mój prezent dotarł do adresatki, chcę pokazać, co też poczta nosiła między nami.

Zacznę jednak od małej niespodzianki, którą przygotowałam dla Jeniulki. Jeniulka, choć była jedną ze współorganizatorek tej wymianki, niestety, musiała się z niej wycofać. Szybko więc powstał pomysł, by przygotować dla niej prezent-niespodziankę, do którego każdy chętny mógłby się dołożyć. Od razu postanowiłam przyłączyć się do tej akcji i szybko powstał taki drobny upominek:


Przygotowałam: karteczkę z życzeniami oraz zakładkę do książek haftowaną krzyżykami. Do paczuszki dołączyłam również czerwone kolczyki i kilka herbatek, ale zapomniałam zrobić zdjęcie. Cieszę się, że mogłam komuś zrobić niespodziankę, choćby taką malutką. Jeniulce jeszcze raz życzę wszystkiego dobrego, tym bardziej, że w marcu będzie obchodzić urodziny!

 Osobą, która została dla mnie wylosowana do wymianki, była Milenka. Ucieszyłam się, gdy dowiedziałam się po przeczytaniu jej bloga, że jesteśmy rówieśniczkami. Zasady wymianki zobowiązywały do przygotowania prezentu składającego się z: kartki z życzeniami, prezentu wykonanego własnoręcznie dowolną techniką, czegoś dotyczącego miasta czy regionu, z którego pochodzimy, czegoś słodkiego i czegoś jeszcze, co chcemy podarować, a co nie mieści się w powyższych punktach. Oto mój prezent dla Milenki:

 
  
  
  
  
  
  
  

Przygotowałam: kartkę z kwiatami pergamano, w środku wkład pergamano oraz wiersz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej "Ogród"; komplet biżuterii: kolczyki oraz bransoletka (zdjęcia tego nie oddają, ale wykorzystałam koraliki w trzech kolorach: czerwonym, fioletowym oraz pomarańczowym; każdy kolczyk to 21 koralików); mały albumik o Rawie Mazowieckiej, miasteczku, z którego pochodzę (prezentuję tylko okładkę i pierwszą stronę); zawieszki z masy solnej w kształcie serc, ozdobione serwetkami i wstążeczką. Do tego dołączyłam: pudełko ciastek (obiecałam sobie, że w ramach wymianek będę wysyłać słodkości robione przeze mnie, ale ponieważ postanowiłam na Wielki Post nie jeść słodyczy, nie mogłam wysłać nic własnego, bo nie miałby kto spróbować i upewnić mnie, że smakuje...), kilka herbatek oraz trochę muliny - zapomniałam zrobić zdjęcie całości...

Jak już pisałam wyżej, dostałam informację od Milenki, że prezent dotarł do niej już w czwartek i że bardzo się jej podoba - cieszę się więc ogromnie!

A teraz prezent, którym ja zostałam obdarowana! Przesyłka dotarła do mnie już w czwartek, jednak dopiero wczoraj miałam możliwość zrobić zdjęcia przy dziennym świetle. Niespodziankę przygotowała dla mnie Mirelka ze Źródełka Marzeń. Oto, co dostałam:

  
  
  
  
  
  

Dostałam: karteczkę ze słońcem narysowanym przez potomstwo Mirelki; łapacz snów (bardzo się przyda, bo ostatnio śnią mi się same głupoty!); dwie gwiazdki robione na szydełku; dwie białe serwetki; kawałek pięknego materiału w kwiaty; dwa kawałki cudnych koronek. W paczce znalazłam jeszcze słoik domowego soku z wiśni i KinderBueno, ale znów zapomniałam zrobić zdjęcia, a szkoda, bo sok był przepięknie zapakowany!

Mirelko, bardzo Ci dziękuję! Łapacz snów już wisi na swoim miejscu (ale nie mogę pokazać zdjęcia na dowód tego, gdyż mam nieciekawy widok za oknem), sok faktycznie wspaniale smakuje jako dodatek do gorącej, wieczornej herbaty, zaś mój narzeczony ucieszył się ze słodkości (oj... ja też uwielbiam KinderBueno, ale muszę dotrzymać wielkopostnego postanowienia!). Wszystko, co znalazło się w paczce, bardzo mi się podoba, więc gorąco dziękuję! I jeszcze jedno: nie martw się, że nie masz zdolności do robienia kartek - Twoja Pociecha ma talent! :-)

A na końcu bardzo dziękuję Dziewczynom z Szafy za zorganizowanie tak udanej wymianki!

wtorek, 16 lutego 2010

Kaboszony, haft i candy

W poście o pierwszej wymiance, w jakiej brałam udział, pisałam o moim pierwszym wisiorze zrobionym na bazie kaboszonu. Kaboszony to nie jest mój pomysł, należy on do Ipsy - gdy zobaczyłam u niej ten wisior, moje oczy zapłonęły z zachwytu! Podpytywałam Ipsę o tajniki tej techniki (człowiek nawet nie czuje, że mu się rymuje!), a ona cierpliwie odpowiadała na moje namolne pytania. Oto, co udało mi się popełnić:

 
  

 Kto zna kaboszonowe prace Ipsy (a kto nie zna, niech zajrzy tutaj - klik), ten wie, że nie do końca wiernie powtórzyłam jej pomysł. Wynika to m.in. z tego, że rysunki, jakie przygotowałam, nie były wydrukowane w wystarczającej jakości, więc efekt końcowy nie spełnił moich oczekiwań. Ponadto nie mogłam odnaleźć w moim mieszkanku tubki kleju, który został mi polecony przez Ipsę, a który na pewno posiadam, tylko nie wiem gdzie... Klej, którego używałam, zbytnio moczył papier i nawet po wyschnięciu nie wyglądało to wystarczająco dobrze.

Skutek tego jest taki, że zamiast papierowych rysunków użyłam do kaboszonów aplikacji krawieckich, które wyglądają całkiem przyzwoicie (niestety, zdjęcia nie oddają efektu wypukłości, jakim aplikacje ulegają pod wpływem załamania światła przez szkło), ale jednak nie przypominają pierwotnej koncepcji Ipsy.

Wisior z serduszkiem powędrował do Pani Marii jako prezent z okazji wymianki walentynkowej, pozostałe czekają w mojej szkatułce na swoje przeznaczenie. Na pewno jeszcze wrócę do kaboszonów, gdyż jest to bardzo ciekawy pomysł, jednak palmę pierwszeństwa w tej dziedzinie uczciwie i z podziwem oddaję Ipsie.

Wczoraj oficjalnie zaczęły się moje ferie. Oficjalnie, bo choć egzaminy zdane w terminach, mam jeszcze do napisania cztery poważne prace i projekty, czemu codziennie poświęcam trochę czasu. W tym roku (jak zwykle) nigdzie nie wyjeżdżam, cały tydzień spędzam zaś z moim Motylem - kilka dni u niego, kilka dni w łódzkim mieszkanku, kilka dni u moich rodziców. Nie mogłam zabrać ze sobą zbyt wielu robótek, bo zawsze znaczące miejsce w mojej torbie podróżnej zajmują książki różnego rodzaju. Zabrałam ze sobą jednak jeden haft, o taki:

 

 Bardzo lubię jednokolorowe wzorki, ale postanowiłam spróbować swoich sił w czymś nowym. Wzór, którego fragmencik widać na powyższym zdjęciu, stawia przede mną trzy trudności: pierwszy raz haftuję na miękkiej kanwie, pierwszy raz z użyciem tamborka i pierwszy raz używam więcej niż jednego koloru (ten obrazek składa się bodajże z 17 kolorów). Idzie mi całkiem nieźle, jeśli chodzi o tempo, spokojnie zdążę przed czasem, a ponieważ tematyka obrazka dotyczy Wielkanocy, to właśnie to święto jest granicznym terminem.

Ps. I znów szczęście uśmiechnęło się do mnie! Wczoraj wieczorem wygrałam cudne czarno-białe kolczyki wykonane przez Kingę Owczarską!

sobota, 13 lutego 2010

Candy od Nessy i ukończona Maryjka

W czwartek przyleciała do mnie przesyłka zawierająca wygrane u Nessy candy. Po rozdarciu koperty (tak, rozdarciu! zrobiłam to jeszcze na poczcie!) moje oczy ujrzały takie cudności:

 
 

Nie udało mi się zrobić lepszych zdjęć, a z czterdziestu fotek tylko te jako tako nadawały się do publikacji. Jak widać, dostałam fioletowo-czarne kolczyki, komplet składający się z kolczyków i bransoletki w odcieniach żółci i brązów oraz całe garści koralików różnego rodzaju! Nesso, dziękuję Ci serdecznie za cudną niespodziankę! Sprawiłaś mi wiele, wiele radości! Biżuteria jak najbardziej w moim guście, a komplecik będzie idealny na przywitanie wiosny, myślę też, że idealnie wpisze się w klimat wielkanocny, prawda? Z koralików już niedługo coś powstanie, na pewno pokażę. Zastanawia mnie tylko jedno: skąd, Nesso, wiedziałaś, jaki mam obwód nadgarstka, co? Bransoletka pasuje jak ulał!

Poza tym tydzień temu za jednym popołudniowym podejściem skończyłam haftować moją Maryjkę, którą, przypominam, zainspirowała mnie Domma. Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego, choć pomyliłam się o jeden krzyżyk - ciekawe, czy ktoś zauważy? Dodatkowo zewnętrzne kontury aureoli obszyłam cienką, złotą nitką; nie wiem, czy jest to widoczne na zdjęciach. Teraz gotowy haft czeka na zakup odpowiedniej ramki. Zawiśnie na ścianie nad łóżkiem.