~ ZAWIESIŁAM SIĘ ~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2012

Małe zakupy - wielka przyjemność

Nie lubię robić zakupów odzieżowych, ale jeżeli chodzi o wyszukiwanie dodatków i dekoracji do domu, mogłabym bez końca oglądać asortyment ulubionych sklepów wnętrzarskich oraz kwiaciarni. Zakupy robię w różnych miejscach - zdarza mi się kupić kubki na targu staroci lub w kwiaciarni, a z zasłony upolowanej w lumpeksie uszyć obrus. Dodatkowo w dobie internetu znalezienie ciekawego drobiazgu, który odpowiada naszym gustom, nie jest trudne.

Piszę o tym, ponieważ w ostatnich dniach nabyłam kilka przedmiotów, które nie tylko po prostu mi się podobają, ale też pasują do mojego domu. Metalowe świeczniki z ażurowymi sercami zdobyłam dzięki kuzynce męża, która kupiła je z myślą o mnie na giełdzie kwiatowej. Białe ceramiczne doniczki na uroczych nóżkach i z pięknym ornamentem wypatrzyłam jeszcze we wrześniu w ulubionej kwiaciarni (w której, swoją drogą, więcej dekoracji niż samych kwiatów). W tej samej kwiaciarni wpadły mi w oko czerwone kubki, których na pewno bym nie kupiła (wszak skutecznie wyleczyłam się ze zbieractwa), gdybym nie uświadomiła sobie, że będą idealnie pasować do ulubionych podkładek pod talerze i koszyczka na pieczywo... Cóż, argument nie do pobicia ;-)



Jutro wyjeżdżamy w moje rodzinne strony, w niedzielę będziemy świętować 50 rocznicę ślubu moich dziadków - wielkie wydarzenie! Tęsknię za moimi bliskimi, więc nie mogę doczekać się spotkania. Wracamy w poniedziałek wieczorem, więc życzę wszystkim spokojnego weekendu! :-)

wtorek, 22 czerwca 2010

Różności

Bez zmian w robótkach ostatnio. Dzieje się coś, ale niewiele. Zaczynam jedną rzecz, nie umiem dokończyć, zabieram się za kolejną... Brak weny czy stres? A może zamieszanie wywołane zmianą pobytu - cały mój warsztat zostawiłam w mieszkaniu w Łodzi, tymczasem spędzam kilka dni u rodziców, by pomóc im w pracy na plantacji truskawek. Pracuję, uczę się do obrony i ostatniego egzaminu, czytam książki i spędzam popołudnia na zabawach z siostrzenicą (nasze oczko w głowie!). I czekam niecierpliwie na zamknięcie sesji, by poświęcić się innym obowiązkom.

Tymczasem napływają na mnie różne przyjemności. Już dość dawno wygrałam candy w Świecie Arteterapii. Okazało się, że pani Jola jest w Łodzi i pracuje w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, miałam więc ogromną przyjemność poznać ją i odebrać prezent osobiście. Oto, co dostałam:


Otrzymałam: 3 sztuki papieru do scrapbookingu, komplet kwiatków papierowych i materiałowe różyczki, kilka kolorowych kopert w różnych rozmiarach, nożyczki ozdobne, wstążkę w serduszka, czerwoną i srebrną tasiemkę, rolkę złotej tektury falistej. Ponadto - a raczej: przede wszystkim! - otrzymałam kilka chwil przemiłej rozmowy! :-) Bardzo dziękuję za taki piękny prezent!

Dostałam też przesyłkę od Ani. Wymieniłyśmy się kiedyś kolczykami - Ani spodobały się niektóre z zielonych tworów, które już tutaj prezentowałam, ja z kolei poprosiłam ją o zakup kolczyków z pewnej sieciówki. Ogromna koperta, jaką odebrałam z poczty, bardzo mnie zaskoczyła! Dopiero liścik dołączony do przesyłki wyjaśnił mi, że w ramach przeprosin za długie oczekiwanie na kolczyki Ania chce się podzielić ze mną swoimi scrapowymi przydasiami... To było bardzo miłe, choć ja wcale nie uważam, bym czekała zbyt długo! :-) Ale zobaczcie, co dostałam:


Otrzymałam: mnóstwo scrapków, kwiatków i innych ozdób, notes z karteczkami do journalingu, kolorowe kartoniki, bazy albumowe oraz pudełeczko na drobiazgi. Aniu, naprawdę to nie było potrzebne, bo ja cierpliwie czekałam! Nie zmienia to faktu, że sprawiłaś mi wielką niespodziankę i ogromnie Ci za to dziękuję!

Przyjemności ciąg dalszy - nowe papiery. Najpierw skusiłam się na małe zakupy w ILSie: nie mogłam sobie odmówić At Noon oraz Herbacianego Ogrodu, a pani Ania obdarowała mnie trzema gratisowymi Zeszytami. Dziękuję!
Później zaś, dzięki uprzejmości Moniki, która pojechała na Zlot, stałam się szczęśliwą posiadaczką Radości Lata, Zauroczenia oraz Idylli - najnowszych kolekcji scrap.comu, na Zlocie dostępnych w promocyjnych cenach, podobno tylko dla wytrwałych, którzy dzielnie odstali swoje w kolejce ;-) Tym bardziej dziękuję Monice! Mam nadzieję, że truskawki będą smakować! :-)

Szkoda tylko, że nie mając dostępu do swojego warsztatu, nie potnę od razu tych papierów... Zresztą, jest to dla mnie charakterystyczne, że najczęściej moje nowe papierowe nabytki muszą odleżeć co swoje, bym odważyła się je pociąć. Wszystko wskazuje na to, że i tym razem nie będzie inaczej.

Dziś w południe, kiedy wychodziłam z domu na dworzec, znalazłam w skrzynce pocztowej dwa awiza. Niestety, będę je mogła zrealizować dopiero w niedzielę wieczorem, po powrocie do Łodzi. Wielki sprawdzian dla mojej wrodzonej niecierpliwości i ciekawości ;-)

środa, 16 czerwca 2010

Zapowiedzi przedślubne i płody rolne


Tak, tak... Te piękne stemple oraz czarny tusz ze scrap.comu to pierwszy krok w kierunku podjęcia decyzji co do ostatecznego wyglądu naszych zaproszeń ślubnych :-) A skoro już składałam takie skromne zamówienie, skusiłam się na dwa arkusze przepięknych papierów z kolekcji Victoriana:


Dzięki uprzejmości jednej z łódzkich scraperek, która dołączyła moje zamówienie do swojego, nie tylko zaoszczędziłyśmy na przesyłce, ale również weszłam w posiadanie garści cudownych motyli z dziurkacza MS:


Moniko, dziękuję! Ten dziurkacz od dawna znajduje się na liście moich zachciewajek, może przy okazji powoli zbliżających się urodzin któreś ze scrapowych pragnień zostanie spełnione? ;-)

Pozostając przy temacie prezentów, muszę się jeszcze pochwalić rewelacyjną kartką, jaką otrzymałam od Joli. Jestem pod ogromnym wrażeniem! Jest piękna i elegancka, bardzo romantyczna... Byłaby idealna jako pamiątka ślubna, prawda? Kartka w środku jest pusta, więc mam teraz dylemat: czy zostawić ją sobie i cieszyć się jej urodą, czy uszczęśliwić nią kogoś?


I na koniec... Mamy lato, okres sianokosów i żniw. Oto moje tegoroczne płody rolne:


Oficjalne zakończenie pedagogicznej orki przewidziane jest na 1. lipca - już teraz proszę o trzymanie kciuków! A tymczasem znikam, czas na trening, a później powtórka przed jutrzejszym egzaminem.

wtorek, 1 czerwca 2010

Mój Dzień Dziecka ;-)

Wczoraj i dziś dostałam łącznie trzy przesyłki, co sprawiło mi podwójną radość, bo choć nie były one prezentami z okazji Dnia Dziecka, to jednak umiliły mi dzisiejszy dzień :-) Od razu się pochwalę, przepraszając zawczasu za kiepskie zdjęcia, ale kiedy dziś wróciłam do domu, na dworze zaczynało zmierzchać, a brak światła jeszcze bardziej pogrąża mój aparat... Ale przejdźmy do konkretów!

Przesyłka nr 1 - wspaniałe korale od Moniki! Idealnie do mnie pasują, do mojej nowej zielonej spódnicy również. Przepiękny prezencik dostałam w ramach nagrody dodatkowej w organizowanym przez Monikę candy.


Przesyłka nr 2 - broszka w groszki zakupiona na Cynkowym Poletku oraz prezencik niespodzianka, czyli urocze zapachowe serduszko. Broszka pasuje do mojego ulubionego żakietu, zaś serducho zawisło na klamce w drzwiach do kuchni.


Przesyłka nr 3 - to niespodzianka od Natalki w ramach zabawy "Podaj Dalej". Przyznam nieskromnie, że zapisując się do zabawy u Natalki, miałam cichą nadzieję, że dostanę jakieś jej filcowe cudo... I stało się! Przeurocza zakładka do książki w kształcie myszki, a do tego romantyczny chustecznik z kwiatowym motywem.


Monice, Cynce i Natalce serdecznie dziękuję za umilenie mojego Dnia Dziecka - poczułam się bardzo, baaardzooo rozpieszczona :-)

Ps. Dostałam już obydwa prezenty z dwóch edycji zabawy "Podaj Dalej". Tym samym ja powinnam obdarować sześć osób. Do tej pory zgłosiło się tylko pięciu chętnych, więc gdyby ktoś miał ochotę na drobną niespodziankę ode mnie, to zapraszam tutaj.

Ps.2. Jeszcze w ubiegłym tygodniu wysłałam priorytetem prezent z okazji biżuteryjnej wymianki u Boniusi. Niestety, wciąż nie mam znaku, czy prezent dotarł do adresatki i czy przypadł do gustu. Nawet interwencja samej organizatorki nie pomogła. Mam nadzieję, że wszystko szybko się wyjaśni... i sama też niecierpliwie czekam na mój prezent biżuteryjny :-)

czwartek, 25 lutego 2010

Jeszcze małe zakupy i candy od Kingi

Moja koleżanka, która kiedyś robiła kartki okolicznościowe, postanowiła pozbyć się swoich zapasów scrapowych. Skorzystałam z okazji i za niewielkie pieniądze odkupiłam od niej dwa dziurkacze - są to moje pierwsze dziurkacze, jestem więc bardzo zadowolona z tego nabytku!


Poza tym dotarła do mnie paczuszka z kolczykami wygranymi w candy u Kingi Owczarskiej. Kolczyki są przepiękne i bardzo do mnie pasują - uwielbiam zestawienie kolorów black&white!


Codziennie nad czymś pracuję, staram się minimum godzinę dziennie poświęcać na sprawy handmade, ale nie jest to proste do zorganizowania, bo nowy semestr ruszył pełną parą. Powstało sporo nowości, nie wszystkie mogę jeszcze pokazać, gdyż są prezentami-niespodziankami, ale zdjęcia już czekają na publikację.

sobota, 20 lutego 2010

Zakupów ciąg dalszy i pudełko urodzinowe dla Karoliny

Dziś znów odwiedziłam mój ulubiony lumpeks, z którego nigdy nie wychodzę z pustymi rękoma. Zaglądam do niego zawsze wtedy, gdy przyjeżdżam do moich rodziców, a że nie zdarza się to zbyt często, staram się nie zmarnować żadnej okazji. Dziś udało mi się upolować: torbę-listonoszkę z uroczym nadrukiem kwiatowym, apaszkę (która być może posłuży mi jako obrusik), duży obrus z motywem bożonarodzeniowym (zdjęcie przekłamuje kolory, w rzeczywistości czerwień nie jest tak jaskrawa) oraz piękną poszwę na kołdrę z koronkowym wykończeniem - za to wszystko zapłaciłam jedynie 8 zł.

 
  
  
  
  

Po ocenie stanu lamówki w obrusie i koronki w poszwie wnioskuję, że niewiele były one używane, jeśli w ogóle ktokolwiek miał z nich jakikolwiek pożytek. Tym bardziej się cieszę, że trafiły one w moje ręce, choć poszwa o mały włos nie przeszła mi koło nosa...

We wspomnianym lumpeksie, z którego nigdy nie wychodzę z pustymi rękoma, byłam z moją przyjaciółką, do której wcześniej zaszłam na urodzinową kawę. Poza prezentem właściwym oraz kwiatami, przygotowałam dla niej taką niespodziankę:

  
  
  
  
 

Inspiracją dla mojej pracy było pudełko z niespodzianką prezentowane przez Jedit tutaj - klik. Przyznaję szczerze, że o ile praca Jedit wzbudziła mój zachwyt, o tyle mojej własnej mam wiele do zarzucenia. Niestety, możliwości ulepszenia dostrzegłam, gdy było już za późno, tzn. wtedy, gdy na weekend opuściłam moje mieszkanko, w którym zostały materiały do zrobienia jakichkolwiek poprawek. Po pierwsze, najważniejsze - pudełko należałoby wykonać ze sztywniejszego papieru, niekoniecznie ładnego, a dopiero potem je ozdabiać. Po drugie - wieczko powinno być głębsze, wtedy lepiej przytrzymywałoby ścianki boczne pudełka. Po trzecie - wewnętrzną stronę ścianek bocznych również powinno się jakoś udekorować, bo inaczej całość wygląda bardzo blado.

Może nie powinnam pokazywać publicznie czegoś, z czego nie jestem zadowolona, ale szczerze mówiąc  - mam nadzieję na uzyskanie od Was dobrych rad na przyszłość. Tym bardziej, że w pierwszym tygodniu marca urodziny będzie obchodzić moja bliska koleżanka ze studiów, będę więc miała okazję do kolejnych ćwiczeń w tej materii.

czwartek, 18 lutego 2010

Candy od ILS i zakupy

Kiedy wróciłam z kilkudniowego pobytu w Poznaniu, w skrzynce pocztowej leżały trzy awiza. Domyślałam się, że będą to wygrane candy albo zakupy ze scrap-targu - i nie pomyliłam się. W pierwszej paczce znajdowały się cudne papiery, wygrane jeszcze w ubiegłym roku w candy w ILS. Zostałam właścicielką dwóch pięknych kolekcji: Glass of Wine oraz Lavender Emotion:

 
 

Przyznaję, że to moje pierwsze profesjonalne papiery, dlatego z bólem serca przyszło mi je pociąć. Jestem typem chomika, który najchętniej wszystko by zbierał w pudełkach, a potem tylko oglądał i dotykał, żeby nacieszyć się ładnymi rzeczami... Jednak nie takie jest przeznaczenie tych cudnych papierzysk i już wczoraj coś z nich powstało, ale więcej napiszę o tym niedługo.

W drugiej paczce znajdowały się papiery kupione w scrap-targu. Prawdopodobnie powstaną z nich moje pierwsze LO, od dawna marzy mi się prawdziwie scrapowy album. Zakupiłam łącznie 14 arkuszy, niektóre z tych widocznych na poniższych zdjęciach dublują się:

 
 

Trzecia paczka kryła w sobie duży kawałek płótna, zakupiony bodajże na pchlim targu. Haftuję krzyżykami dopiero od niedawna, a już mam nowe pomysły, dlatego płótno, igły i nici niedługo pójdą w ruch.


 Podczas wizyty w moim ulubionym lumpeksie, z którego nigdy nie wychodzę z pustymi rękoma, udało mi się za bezcen kupić dwa kawałki materiału:


Pierwszy to w zasadzie poszewka na poduszkę, ale jest ona znacznie większa od standardowej; wzór zachęca do uszycia z nich słodkich serduszek. Drugi materiał to wielka płachta czegoś jeanso-podobnego - jest to tak duży kawałek, że może posłużyć jako narzuta na łóżko.

I na koniec małe zakupy poczynione wczoraj w mojej ulubionej hurtowni pasmanteryjnej, będące jednocześnie zapowiedzią tego, co niedługo znajdzie się na warsztacie:


Rozpoczął się już Wielki Post, dlatego moje myśli powoli zmierzają ku Wielkanocy...